Warszawa 1944: śladami Powstania od Muranowa do Śródmieścia

Pałac Krasińskich, Reduta Banku Polskiego, śmierć poety Baczyńskiego, barykada na Królewskiej, Prudential, szturm na PAST-ę i przekop przez Aleje Jerozolimskie: 63 dni heroizmu i dramatu

Warsaw · 11 stops · 30 min audio · Generated

  1. 1. Pałac Krasińskich: dwa powstania, jeden plac

    Plac Krasińskich 3/5, 00-207 Warszawa, Poland

    Stań przed majestatyczną fasadą barokowego pałacu z wielkim rzeźbionym tympanonem i zostaw za plecami zgiełk ulic Miodowej i Długiej. Budowla wygląda niczym z baśni o dawnych magnatach: idealna symetria, jasny kamień, a za żelaznym ogrodzeniem rozciąga się park pełen wiekowych drzew. Od tego dostojnego spokoju zaczynamy naszą wędrówkę, bo właśnie na tym skrawku Warszawy splotły się dwa różne powstania, które w pamięci świata zlały się w jeden wielki dramat okupowanej stolicy.

    Sam pałac wzniósł pod koniec siedemnastego wieku wojewoda płocki Jan Dobrogost Krasiński, a zaprojektował go Tylman z Gameren, genialny architekt z Utrechtu, który ukształtował barokowe oblicze Warszawy. Wspaniałe płaskorzeźby w szczycie gmachu wykuł młody Andreas Schlüter, późniejszy nadworny rzeźbiarz królów pruskich w Berlinie. W 1765 roku rezydencję zakupiło państwo i obradowały w niej komisje Rzeczypospolitej, dlatego warszawiacy do dziś nazywają ten gmach Pałacem Rzeczypospolitej.

    A teraz spójrz ku tyłom ogrodu w stronę ulicy Świętojerskiej: 19 kwietnia 1943 roku wybuchło tam powstanie w getcie warszawskim. Żydowscy bojownicy podjęli beznadziejną walkę z niemiecką machiną Zagłady, aby nie dać się wywieźć do komór gazowych Treblinki. Powstanie Warszawskie, o którym opowiada nasz spacer, wybuchło piętnaście miesięcy później, 1 sierpnia 1944 roku, pod dowództwem Armii Krajowej. Dwa odrębne zrywy, dwie różne tragedie... lecz to samo miasto i wspólna walka o ludzką godność.

    Wiosną 1943 roku tuż przy murze getta na placu Krasińskich kręciła się wesoła karuzela, którą Czesław Miłosz uwiecznił w słynnym wierszu Campo di Fiori: po jednej stronie muru płonęły domy i ginęli ludzie, a po drugiej mieszkańcy wsiadali na karuzelę, podczas gdy wiatr przynosił ciemne sadze z pożaru. Ten przejmujący obraz do dziś stawia uniwersalne pytanie o obojętność wobec cudzego cierpienia.

    Rusz teraz na południe w stronę ulicy Długiej i przejdź nią kilkaset metrów do ulicy Bielańskiej, gdzie zza zieleni wyłaniają się poszarpane pociskami ruiny Reduty Banku Polskiego.

  2. 2. Reduta Banku Polskiego na Bielańskiej

    ul. Bielańska 10, 00-095 Warszawa, Poland

    Stań przed masywnym skrzydłem z czerwonej cegły ze śladami setek pocisków, wyrwanych gzymsów i okopconych okien: to ocalały fragment monumentalnego gmachu Banku Polskiego przy ulicy Bielańskiej 10. Wzniesiony tuż przed I wojną światową potężny żelbetowy budynek w sierpniu 1944 roku zamienił się w jedną z najsłynniejszych redut bojowych całego Powstania Warszawskiego. Czerwona cegła i grube żelbetowe stropy uczyniły z niego prawdziwą nowoczesną twierdzę w sercu gęstej miejskiej zabudowy. Nawet dzisiaj surowość tych potrzaskanych ścian przyprawia o gęsią skórkę każdego przechodnia.

    Przez niemal cały sierpień Reduta Bielańska ryglowała niemieckim oddziałom dostęp od zachodu do powstańczego Starego Miasta. Pozycję obsadziły elitarne oddziały Armii Krajowej: żołnierze legendarnego batalionu Zośka, kompania Rudy oraz batalion Chrobry II. Niemcy rzucili przeciwko reducie ciężkie czołgi, działa szturmowe, pancerne miotacze ognia oraz bombowce nurkujące Stuka, zrzucające półtonowe bomby burzące z ogłuszającym rykiem syren. Mury trzęsły się w posadach, lecz obrońcy za każdym razem wybiegali z piwnic na dymiące stanowiska strzeleckie, obrzucając wrogie wozy pancerne butelkami zapalającymi i celnym ogniem karabinów.

    W podziemiach banku tętniło całe zorganizowane podziemne miasteczko: działał tam powstańczy szpital polowy, punkt opatrunkowy, kwatery łączniczek i magazyny żywności. Gdy bomby zniszczyły górne kondygnacje i w sali operacyjnej zawaliły się szklane kopuły, w piwnicach przy blasku karbidówek lekarze operowali rannych pod ciągłym wstrząsem wybuchów. Kobiety i harcerki nosiły meldunki przez wyłamane przejścia piwniczne, a rusznikarze naprawiali uszkodzoną broń. Dopiero pod koniec sierpnia, gdy zabrakło amunicji, a cała dzielnica stanęła w morzu ognia, dowództwo wydało rozkaz odwrotu.

    Po wojnie większość zrujnowanego gmachu rozebrano, lecz ten narożnik zachowano celowo jako wieczny pomnik męstwa powstańców. Zwróć uwagę na metalowe litery układające się w napis Reduta Bank Polski... każda rysa na tych cegłach to autentyczny ślad zaciętego boju z sierpnia 1944 roku. To jedno z najbardziej poruszających miejsc wojennej pamięci w całej Warszawie.

    Skieruj się teraz ulicą Senatorską na południowy wschód w stronę Placu Teatralnego, gdzie przed tobą otworzy się monumentalny dziedziniec z gmachem Opery Narodowej.

  3. 3. Plac Teatralny, Pałac Jabłonowskich i śmierć Baczyńskiego

    Plac Teatralny, ul. Senatorska 14/16, 00-082 Warszawa, Poland

    Wyjdź na rozległą płytę Placu Teatralnego: naprzeciwko wznosi się kolumnowy portyk Teatru Wielkiego dzieła Antonia Corazziego, a po twojej prawej stronie lśni odbudowana wieża zegarowa Pałacu Jabłonowskich. Przed wojną gmach ten pełnił funkcję ratusza miejskiego i siedziby bohaterskiego prezydenta Stefana Starzyńskiego. W pierwszych dniach sierpnia 1944 roku ten elegancki plac stał się areną tragicznego dramatu, który na zawsze zapisał się w historii polskiej literatury i sztuki.

    4 sierpnia 1944 roku około godziny szesnastej w pałacu na stanowisku strzeleckim czuwał podchorąży Jan Bugaj... pod tym pseudonimem walczył dwudziestotrzyletni Krzysztof Kamil Baczyński. Był najwybitniejszym poetą pokolenia Kolumbów, genialnym twórcą, w którego profetycznych wierszach młodzieńcza miłość splatała się ze świadomością nieuchronnej wojennej zagłady. Niemiecki strzelec wyborowy ulokowany na dachu wypalonego gmachu Teatru Wielkiego dostrzegł sylwetkę w oknie pałacu: pojedynczy pocisk trafił poetę w głowę, gasząc jego życie w zaledwie czwartym dniu powstania.

    Tragedia miała jeszcze bardziej przejmujący epilog: niespełna miesiąc później, 1 września, zginęła od odłamka bomby ukochana żona poety, Basia Drapczyńska. Umierała w powstańczym szpitalu, ściskając w dłoniach tomik wierszy męża i do samego końca nie wiedząc, że Krzysztof od dawna nie żył. Stanisław Pigoń, wybitny profesor literatury, na wieść o wstąpieniu poety do oddziału szturmowego wypowiedział pamiętne słowa: Cóż, należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga brylantami. Te słowa stały się gorzkim epitafium dla całego pokolenia młodych twórców.

    Pałac Jabłonowskich po wojnie zrównano z ziemią, a w jego miejscu przez ponad pół wieku znajdował się pusty trawnik. Dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych zrekonstruowano jego historyczną fasadę według osiemnastowiecznych wedut i planów architektonicznych. Pamiątkowa tablica z popiersiem poety przy wejściu do gmachu przypomina każdemu przechodniowi o tej wielkiej stracie narodowej kultury.

    Przejdź teraz ulicą Wierzbową ku południowi, przecinając Ogród Saski, aż dotrzesz do ulicy Królewskiej, gdzie przebiegała najdłużej broniona barykada miasta.

  4. 4. Barykada na Królewskiej i Ogród Saski

    ul. Królewska 16, 00-065 Warszawa, Poland

    Wyjdź z parku na krawędź ulicy Królewskiej, gdzie pośród cienia kasztanowców stoją nowoczesne biurowce ze szkła i stali: to miejsce w sierpniu 1944 roku było prawdziwym piekłem na ziemi. Dokładnie wzdłuż tego krawężnika przebiegała legendarna Barykada na Królewskiej 16, zwana przez obrońców Twierdzą Królewska. Przez pełne sześćdziesiąt trzy dni zrywu stanowiła ona niezdobytą północną rubież powstańczego Śródmieścia, której wróg nie był w stanie przekroczyć. Bruk pod twoimi stopami pamięta huk setek eksplozji i zacięty opór garstki zdesperowanych obrońców.

    Linia frontu przebiegała tu z geometryczną, niemal niewiarygodną dokładnością: na północ od jezdni, w gęstwinie drzew Ogrodu Saskiego i Pałacu Brühla, stacjonowały niemieckie czołgi, bunkry i snajperzy. Po południowej stronie, w ruinach kamienic i za wałem z bruku, płyt chodnikowych i przewróconych tramwajów, trwali na stanowiskach żołnierze Armii Krajowej. Ulica miała zaledwie kilkanaście metrów szerokości... przeciwnicy słyszeli nawzajem swoje głosy, szczęk zamków karabinowych, nawoływania i komendy niemieckich oficerów.

    Niemcy rzucali na Królewską regularne szturmy piechoty wspierane czołgami Panther, samobieżnymi działami pancernymi i miotaczami ognia. Oddziały pod dowództwem porucznika Stefana de Schöna ps. Kotwicz odpierały po kilka ataków dziennie, zasypując czołgi wiązkami granatów i butelkami z benzyną z wyższych pięter zrujnowanych kamienic. Gdy budynki stawały w płomieniach, powstańcy gasili pożary resztkami wody z kaloryferów i piaskiem, a po zawaleniu się stropów walczyli w piwnicznych wyłomach.

    Mimo huraganowego ognia artylerii i ciągłych bombardowań Twierdza Królewska nie padła aż do dnia kapitulacji 2 października 1944 roku. Dla mieszkańców walczącego miasta ta barykada stała się żywym symbolem niezłomnego oporu, który nigdy nie ugiął się przed przeważającą siłą okupanta. Gruzy zrujnowanych kamienic, żelazne szyny i worki z piaskiem tworzyły zaporę nie do przebycia, a powstańcy wykazali się tu niezwykłym kunsztem inżynieryjnym i niezłomnością ducha.

    Skręć teraz na południowy wschód w stronę ulicy Traugutta i Placu Małachowskiego, gdzie wznosi się wielka kopuła kościoła ewangelickiego.

  5. 5. Plac Małachowskiego, Zachęta i Kościół Ewangelicki

    Plac Małachowskiego 3, 00-066 Warszawa, Poland

    Wejdź na Plac Małachowskiego i spójrz w górę na potężną rotundę Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Świętej Trójcy, zwieńczoną zielonkawą czaszą kopuły z latarnią. Tuż obok wznosi się dostojna, klasycystyczna bryła Narodowej Galerii Sztuki Zachęta z rzędem monumentalnych jońskich kolumn. Przed wojną był to elegancki kwartał sztuki, muzyki i wielkomiejskiego szyku, lecz w sierpniu 1944 roku zmienił się w dramatyczną twierdzę powstańczego Śródmieścia. Szum wiatru w koronach drzew miesza się tu z echem niezwykłej przeszłości.

    Świątynia ewangelicka, wzniesiona w latach 1777–1781 według projektu Szymona Bogumiła Zuga, była największą budowlą sakralną ówczesnej Warszawy. W czasie walk powstańczych w jej rozległych, chłodnych podziemiach zorganizowano jeden z największych szpitali polowych w mieście. Lekarze, pielęgniarki i sanitariuszki ratowali setki rannych żołnierzy i cywilów pod nieustannym gradem ciężkich bomb lotniczych. 16 września niemieckie bomby zapalające przebiły dach kopuły: drewniana konstrukcja spłonęła jak gigantyczna pochodnia, lecz grube ceglane sklepienia krypt uchroniły ukrywających się rannych przed śmiercią w płomieniach.

    Naprzeciwko wznosi się gmach Zachęty, otwarty w 1900 roku, w którym w grudniu 1922 roku fanatyczny zamachowiec Eligiusz Niewiadomski zastrzelił pierwszego prezydenta niepodległej Polski, Gabriela Narutowicza. W 1944 roku polscy pracownicy galerii z narażeniem życia ukryli w głębokich piwnicach bezcenne narodowe płótna, w tym monumentalną Bitwę pod Grunwaldem Jana Matejki, chroniąc je przed niemieckim rabunkiem i zniszczeniem.

    Przyjrzyj się uważnie piaskowcowym cokołom kolumn Zachęty: wciąż widać na nich drobne wyszczerbienia i ślady po odłamkach pocisków moździerzowych z 1944 roku. Te blizny pozostawiono celowo podczas powojennej renowacji jako trwałe świadectwo heroizmu obrońców. Wokół kościoła w cieniu drzew spacerują dziś miłośnicy sztuki i turyści odwiedzający stołeczne galerie, a plac zyskał nową, elegancką oprawę architektoniczną. W kawiarniach wokół placu spotykają się warszawscy artyści, a z ławki w cieniu drzew można w spokoju podziwiać harmonijną klasycystyczną bryłę kościoła.

    Rusz teraz ulicą Mazowiecką na południe ku Placowi Powstańców Warszawy, gdzie nad okolicznymi dachami góruje wieża przedwojennego drapacza chmur.

  6. 6. Plac Powstańców Warszawy i Prudential

    Plac Powstańców Warszawy 9, 00-039 Warszawa, Poland

    Stań pośrodku Placu Powstańców Warszawy, przed wojną zwanego Placem Napoleona, i zadzwoń głowę wysoko w niebo: przed tobą wznosi się sześćdziesięciosześciometrowa sylwetka wieżowca Prudential, wzniesionego w latach 1931–1933. Ze swoimi szesnastoma piętrami był to drugi pod względem wysokości wieżowiec w całej międzywojennej Europie i wielka duma polskiego modernizmu. W sierpniu 1944 roku ten stalowo-betonowy kolos stał się najbardziej spektakularnym symbolem niezłomności i odwagi powstańczej stolicy.

    1 sierpnia o godzinie W żołnierze batalionu Kiliński brawurowo zdobyli gmach i wywiesili na maszcie biało-czerwoną flagę, widoczną z wielu kilometrów w całym mieście. Niemieckie dowództwo za punkt honoru postawiło sobie zniszczenie wieżowca i zgaszenie tego symbolu wolności. Ostrzeliwali go bez przerwy z ciężkich haubic, a 28 sierpnia użyli potwornego, dwutonowego samobieżnego moździerza oblężniczego Karl-Gerät. Potężny pocisk trafił w sam narożnik górnych pięter: eksplozja wyrwała setki ton betonu w gigantycznych kłębach dymu i ognia, co na legendarnej serii zdjęć uwiecznił powstaniec Sylwester Braun ps. Kris.

    Wieżowiec zachwiał się, jęknął potężnie w posadach, lecz dzięki nowatorskiej konstrukcji ze spawanej stali autorstwa wybitnego inżyniera Stefana Bryły budynek nie runął. Gdy opadł gryzący pył, z okna na zrujnowanym piętrze wciąż dumnie powiewała postrzępiona, lecz nienaruszona polska flaga. Dla warszawiaków i żołnierzy trwających w piwnicach widok stojącego Prudentialu był niepodważalnym dowodem, że Warszawa wciąż żyje, nie poddała się i walczy.

    Po wojnie budynek odbudowano z socrealistyczną fasadą i otwarto jako Hotel Warszawa, a niedawno przywrócono mu elegancki, przedwojenny kształt w stylu art déco. Dziś lśni odrestaurowanym kamieniem, kryjąc w żelbetowych fundamentach pamięć o stoczonej bitwie. Sylwetka wieżowca była także punktem orientacyjnym dla alianckich lotników dokonujących zrzutów broni i zaopatrzenia nad płonącym miastem, a po wojnie jego żelazny szkielet stał się symbolem podnoszenia się Warszawy z ruin.

    Przejdź teraz kilkaset metrów na wschód ulicą Świętokrzyską w stronę skrzyżowania z ulicą Warecką, gdzie z kanałów wychodzili obrońcy Starówki.

  7. 7. Pomnik Włazu Ewakuacyjnego przy ul. Wareckiej

    ul. Warecka (róg ul. Nowy Świat), 00-030 Warszawa, Poland

    Zatrzymaj się przy wlocie ulicy Wareckiej w reprezentacyjny trakt Nowego Światu: pod twoimi stopami, pośród miejskiego bruku, leży pamiątkowa płyta i właz kanalizacyjny. Dla każdego, kto zna historię Powstania Warszawskiego, to miejsce ma wymiar niemal sakralny i budzi głębokie wzruszenie. Właśnie tutaj na początku września 1944 roku zakończyła się jedna z najbardziej dramatycznych operacji wojskowych II wojny światowej... ewakuacja obrońców Starego Miasta kanałami.

    Gdy po miesiącu ciągłych bombardowań Starówka dogorywała w płomieniach, a amunicja się skończyła, dowództwo AK wydało dramatyczny rozkaz ocalenia załogi. Ponad pięć tysięcy powstańców, sanitariuszek i rannych zeszło do podziemnych ścieków przy placu Krasińskich. Szli gęsiego przez półtora kilometra w absolutnych ciemnościach, po pas w cuchnących nieczystościach, w trującym od oparów powietrzu, zgięci wpół w rurach o wysokości zaledwie stu dwudziestu centymetrów. Wielu wędrowało tak przez dziesięć, a nawet dwadzieścia godzin, walcząc z klaustrofobią i halucynacjami pod czujnym uchem niemieckich posterunków nasłuchowych, które wrzucały do otwartych włazów granaty i puszki z gazem bojowym.

    Gdy wreszcie unosiła się żeliwna pokrywa włazu przy Wareckiej, oczom wyczerpanych do granic możliwości ludzi ukazywało się dzienne światło i świeże powietrze. Mieszkańcy Śródmieścia witali ich ze łzami w oczach, pomagali myć zaczernione mazią twarze, przynosili miski z czystą wodą, chleb i kubki gorącej kawy zbożowej. To wyjście z otchłani ziemi było dla tysięcy żołnierzy powrotem do życia, choć walka w Śródmieściu miała trwać jeszcze kolejny miesiąc.

    Właz na Wareckiej to ten sam punkt, do którego zmierzali bohaterowie przejmującego filmu Kanał Andrzeja Wajdy z 1957 roku, nagrodzonego Srebrną Palmą w Cannes. Dziś pędzący Nowym Światem przechodnie rzadko zdają sobie sprawę, że ten zwyczajny właz uratował całą armię stolicy. Na pamiątkowej płycie wyryto słowa hołdu dla powstańczych łączniczek i przewodników kanałowych, którzy znali podziemny labirynt jak własną kieszeń.

    Zawróć teraz na zachód i przejdź ulicą Świętokrzyską w stronę ulicy Zielnej, gdzie wznosi się potężna baszta gmachu PAST-y.

  8. 8. Gmach PAST-y na Zielnej: zdobyta twierdza łączności

    ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, Poland

    Stań przed monumentalnym gmaszyskiem z żółtawej cegły przy ulicy Zielnej 39, którego potężna wieża z blankami przypomina średniowieczną basztę zamkową: to dawny gmach Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej, powszechnie znany jako PAST-a. Zbudowany w latach 1906–1908 przez szwedzką firmę Cedergren, mierzył pięćdziesiąt jeden metrów i był pierwszym prawdziwym wieżowcem w Warszawie. W sierpniu 1944 roku stał się sceną najbardziej spektakularnego triumfu militarnego całego Powstania Warszawskiego.

    Gmach był kluczową niemiecką centralą telefoniczną, łączącą Berlin z frontem wschodnim i dowództwem garnizonu. Niemcy zamienili go w najeżoną gniazdami karabinów maszynowych twierdzę: zabarykadowali okna stalowymi płytami, zaminowali wejścia i obsadzili załogą ponad stu pięćdziesięciu doskonale uzbrojonych esesmanów. Przez pierwsze trzy tygodnie sierpnia snajperzy z górnych pięter PAST-y paraliżowali ruch na przyległych ulicach, zabijając dziesiątki cywilów i powstańczych łączników.

    20 sierpnia 1944 roku powstańcy z batalionu Kiliński pod dowództwem rotmistrza Henryka Leliwy-Roycewicza przypuścili decydujący, genialnie zaplanowany szturm. Ponieważ kulomioty wroga uniemożliwiały podejście pod mury, powstańcy użyli sprytnego fortelu: sprowadzili strażacką motopompę i za pomocą węży wpompowali przez wyłamane okna tysiące litrów mieszanki benzyny i ropy, po czym podpalili budynek miotaczami ognia. Płomienie i duszący dym odcięły Niemcom drogę ucieczki na niższe kondygnacje.

    Po wielogodzinnym zażartym boju zdobyto całą budowlę: do niewoli wzięto stu piętnastu niemieckich żołnierzy, a na dachu wieży załopotała wielka polska flaga. Radość wolnego Śródmieścia nie miała granic, a wieść o zdobyciu bastionu podniosła na duchu całą walczącą stolicę. Dziś budynek należy do Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, a na szczycie wznosi się podświetlany znak Polski Walczącej. Co roku w rocznicę zdobycia bastionu przed gmachem gromadzą się kombatanci i mieszkańcy Warszawy, by oddać hołd bohaterom legendarnego batalionu Kiliński. Zdobycie PAST-y pozwoliło powstańcom zabezpieczyć ogromne zapasy sprzętu łączności, setki aparatów telefonicznych i kable, a polska flaga powiewająca nad Zielną była widoczna nawet z odległych niemieckich pozycji na Woli.

    Skieruj się teraz na południe w stronę ulicy Złotej, gdzie pośród dawnych kamienic mieściło się powstańcze kino.

  9. 9. Kino Palladium przy ul. Złotej: kroniki filmowe Powstania

    ul. Złota 7/9, 00-019 Warszawa, Poland

    Wejdź pod podcienia kamienicy przy ulicy Złotej 7/9: przed wojną mieściło się tutaj jedno z najnowocześniejszych kin w Polsce, eleganckie Palladium otwarte uroczyście w lutym 1937 roku. Gdy w sierpniu 1944 roku ulice Warszawy płonęły, a na miasto spadały tysiące niemieckich bomb burzących, w tej podziemnej sali działo się coś absolutnie niezwykłego: w samym sercu bitwy kino nie przerwało pracy, stając się ekranem prawdy dla walczącej stolicy. Do dziś te grube mury tchną duchem niezwykłej odwagi i artystycznego poświęcenia.

    Operatorzy filmowi z Referatu Filmowego Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej, z Antonim Bohdziewiczem i Jerzym Zarzyckim na czele, z narażeniem życia biegali z kamerami po pierwszej linii frontu. W improwizowanym laboratorium w piwnicach przy ulicy Mazowieckiej wywoływali taśmy, suszyli je i montowali w legendarne Kroniki Powstania Warszawskiego pod hasłem Warszawa walczy. W kinie Palladium odbyły się trzy uroczyste, bezpłatne pokazy tych kronik, w sierpniu i wrześniu 1944 roku.

    Sala pękała w szwach: ramię w ramię siadali w niej okopceni prochem żołnierze w opaskach, łączniczki, pielęgniarki i mieszkańcy okolicznych piwnic. Gdy na ekranie pojawiały się sceny zdobycia PAST-y, szturmu na koszary czy uśmiechnięte twarze znajomych ze szpitali, na sali rozlegały się łzy wzruszenia i gromkie brawa. Te bezcenne taśmy przetrwały wojnę zakopane w metalowych puszkach w piwnicy i stanowią dziś najcenniejszy dokument filmowy tamtych dni, wpisany na listę UNESCO.

    Podziemia kina służyły także jako schron przeciwlotniczy dla setek cywilów, a w korytarzach odprawiano polowe nabożeństwa i opatrywano rannych. Dzięki solidnej żelbetowej konstrukcji budynek przetrwał wojenne zniszczenia i do dziś służy warszawiakom jako scena teatralna i klub muzyczny. Złote litery nad wejściem wciąż przypominają o przedwojennym blasku kina, w którym w najtrudniejszych dniach walk płonęła iskra wolnej polskiej sztuki i prawdy.

    Przejdź teraz ulicą Złotą ku wschodowi i skieruj się w stronę skrzyżowania Alej Jerozolimskich z Bracką, gdzie znajdowało się najsłynniejsze przejście bojowe.

  10. 10. Barykada w Alejach Jerozolimskich: arteria życia

    Al. Jerozolimskie (róg ul. Brackiej), 00-024 Warszawa, Poland

    Stań na krawędzi szerokiej arterii Alej Jerozolimskich w pobliżu ulicy Brackiej, gdzie dziś pędzą setki samochodów i czerwone tramwaje: w sierpniu 1944 roku to miejsce decydowało o życiu i śmierci całego powstania. Szeroka aleja dzieliła powstańcze Śródmieście na dwie odcięte od siebie części: Północną i Południową. Na obu krańcach arterii, w gmachu Muzeum Narodowego i na Dworcu Głównym, stali Niemcy z ciężkimi karabinami maszynowymi i działkami przeciwpancernymi, kontrolując jezdnię zabójczym ogniem snajperskim.

    Przebiegnięcie przez odkrytą jezdnię za dnia graniczyło z natychmiastowym samobójstwem... na asfalcie leżały dziesiątki ciał poległych łączników. Wtedy powstańcy podjęli tytaniczną, niemal niewykonalną pracę inżynieryjną: pod osłoną nocy wykopali w poprzek jezdni głęboki rów, osłonięty od wschodu i zachodu wałem z worków z piaskiem, kamieni, szyn tramwajowych i płyt chodnikowych. Tak powstał słynny Przekop przez Aleje Jerozolimskie, jedyny korytarz łączący obie odcięte dzielnice.

    Tą wąską, błotnistą gardzielą o szerokości zaledwie metra dniem i nocą nieustannie płynęła arteria życia: przenoszono meldunki dowództwa, skrzynki z amunicją, butelki z benzyną, worki z mąką oraz prowadzono rannych do szpitali po południowej stronie. Ruch regulowali żandarmi AK, a przejście odbywało się gęsiego, w ciągłym głębokim pochyleniu pod gwizdem kul uderzających w nasyp z piasku. Z powodu ciągłego zagrożenia ruchem w rowie kierowali żołnierze żandarmerii, przepuszczając ludzi falami w momentach przerw w ostrzale, a na dnie przekopu leżały deski chroniące przed grząskim błotem. Przekop w Alejach Jerozolimskich był cudem powstańczej inżynierii i determinacji, dzięki któremu Śródmieście biło jednym wspólnym rytmem aż do pierwszych dni października.

    Niemieckie czołgi wielokrotnie próbowały rozbić barykadę, strzelając na wprost z odległości zaledwie kilkuset metrów, lecz powstańczy saperzy naprawiali wyrwy każdej nocy pod gradem pocisków. Barykada przetrwała niezdobyta do samego końca zrywu, ratując łączność i spoistość całego powstańczego garnizonu Warszawy.

    Przejdź teraz ulicą Bracką lub Nowym Światem na południe ku Placowi Trzech Krzyży, gdzie przy numerze 4/6 mieści się niezwykła placówka z unikalną historią wojenną.

  11. 11. Instytut Głuchoniemych i Pluton Głuchoniemych AK

    Plac Trzech Krzyży 4/6, 00-499 Warszawa, Poland

    Stań przed klasycystycznym, jasnym gmachem z kolumnowym portykiem po wschodniej stronie Placu Trzech Krzyży: to Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych, założony w 1817 roku przez księdza Jakuba Falkowskiego. To najstarsza tego typu placówka edukacyjna w Polsce, miejsce wielkiej empatii, nauki i społecznej solidarności. W sierpniu 1944 roku jej wychowankowie dopisali do historii oręża polskiego rozdział zupełnie bezprecedensowy w całych dziejach II wojny światowej.

    W strukturach Armii Krajowej powstał tu unikalny, jedyny w okupowanej Europie Pluton Głuchoniemych, wchodzący w skład powstańczego batalionu Miłosz. Liczył około trzydziestu młodych żołnierzy, osób całkowicie niesłyszących i niemych, dowodzonych przez słyszącego podporucznika Wiesława Jabłońskiego ps. Łuszczyc. Na rękawach mundurów nosili biało-czerwone opaski ze specjalnym stemplem i wyraźnym napisem AK Głuchoniemi.

    Ich niezwykłe predyspozycje okazały się bezcenne w trudnych warunkach miejskiej wojny partyzanckiej: ponieważ doskonale czytali z ruchu warg i płynnie posługiwali się językiem migowym, porozumiewali się w całkowitej ciszy w nocy i w zadymionych korytarzach, gdzie wróg nie mógł ich usłyszeć. Mieli też niezwykle wyostrzony zmysł wzroku i dotyku, bezbłędnie wyczuwając drgania gruntu wywołane zbliżającymi się czołgami czy krokami patroli na długo przed słyszącymi towarzyszami broni.

    Żołnierze plutonu pełnili służbę wartowniczą, nosili meldunki przez piwnice i barykady, gasili pożary po zrzutach bomb fosforowych i wytwarzali granaty w powstańczych rusznikarniach. Wielu z nich brało bezpośredni udział w zaciętych walkach o gmach YMCA i szpital św. Łazarza, wykazując się bezgraniczną odwagą i poświęceniem. Wszyscy przeżyli powstanie, a ich bohaterstwo zyskało najwyższy szacunek dowództwa Armii Krajowej.

    Tutaj kończy się nasza wędrówka śladami Powstania Warszawskiego: od barokowych pałaców Starówki po plac Trzech Krzyży. Poznałeś historię miasta, które w obliczu totalnej zagłady wybrało godność i wolność, i ludzi, których odwaga okazała się silniejsza niż śmierć. Ich postawa udowodniła, że w walce o wolność nie ma barier ani ograniczeń, a poświęcenie i odwaga mogą przezwyciężyć wszelkie trudności losu.