Warszawa Chopina: od Zamku Ostrogskich przez Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście

Śladami młodego Fryderyka po Warszawie: muzeum nad Tamką, pączki na Nowym Świecie, fortepian wyrzucony przez okno, serce w filarze kościoła i salonik, w którym powstały oba koncerty

Warsaw · 11 stops · 28 min audio · Generated

  1. 1. Muzeum Fryderyka Chopina w Zamku Ostrogskich

    ul. Okólnik 1, 00-368 Warszawa, Poland

    Stań przy balustradzie nad ulicą Tamką i popatrz na biały pałac, który wyrasta ze skarpy jak forteca. Z okien naprzeciwko, z Uniwersytetu Muzycznego noszącego imię Chopina, prawie zawsze ktoś ćwiczy gamy albo mazurka... To dobry początek spaceru, bo dziś pójdziemy po mieście, w którym Fryderyk spędził dwadzieścia lat, czyli połowę swojego życia.

    Ludzie mówią na ten budynek Zamek Ostrogskich, ale to nazwa z nieco innej historii. Ród Ostrogskich miał tu swoje plany, a obecny pałac zbudował pod koniec XVII wieku podkanclerzy Jan Gniński, według tradycji z projektu Tylmana z Gameren. Stoi wysoko na skarpie, nad głębokimi piwnicami, a w tych piwnicach, jak mówi legenda, mieszka Złota Kaczka. Kto ją znajdzie, dostaje skarb, pod jednym warunkiem: musi wydać wszystko w jeden dzień i tylko na siebie. Szewczyk Lutek prawie mu podołał. Kupił sobie piękny strój, jadł w najlepszych gospodach, jeździł karetą... ale pod wieczór spotkał głodnego żebraka, oddał mu ostatnie dukaty i skarb zniknął. Warszawskie dzieci do dziś uczą się z tej legendy, że dobre serce jest więcej warte niż złoto.

    W środku jest dziś muzeum, nowoczesne, multimedialne, otwarte na nowo w 2010 roku, w dwusetną rocznicę urodzin kompozytora. Są tam rękopisy, listy, portrety, i jest coś, przy czym ludzie milkną: fortepian Pleyela z ostatniego paryskiego mieszkania Chopina. Instrument, na którym grał w ostatnich miesiącach życia. Z Paryża do Warszawy, do miasta, do którego sam już nigdy nie wrócił.

    Zanim pójdziesz dalej, poszukaj w pobliżu czarnej kamiennej ławki. W 2010 roku w miejscach związanych z Chopinem stanęło kilkanaście takich ławek. Na każdej jest mapka, kawałek historii i guzik. Naciśnij go, a ławka zagra ci krótki fragment jego muzyki. Warszawiacy przyzwyczaili się, że w środku miasta nagle rozlega się nokturn.

    Pamiętaj, że Warszawa, po której pójdziemy, w 1944 roku leżała w gruzach, a pałac nad Tamką został odbudowany po wojnie. Mimo to topografia jest ta sama: te same ulice, te same skarpy, te same odległości, które młody Chopin pokonywał pieszo. Wejdź teraz po schodach w górę i skręć w stronę Nowego Światu, na najsłodszy przystanek tego spaceru.

  2. 2. Nowy Świat i cukiernia A. Blikle

    ul. Nowy Świat 35, 00-029 Warszawa, Poland

    Popatrz wzdłuż Nowego Światu: niskie, jasne kamienice, równe gzymsy, szerokie chodniki i ani jednego wieżowca w zasięgu wzroku. A teraz wyobraź sobie, że w 1939 roku ta ulica wyglądała zupełnie inaczej... była wyższa, bardziej ozdobna, pełna dobudowanych pięter i szyldów.

    Po wojnie, gdy z Nowego Światu zostały głównie wypalone mury, architekci podjęli zaskakującą decyzję. Nie odtwarzali ulicy z 1939 roku, tylko odbudowali ją w duchu początku XIX wieku, w spokojnym klasycyzmie. Dlatego paradoksalnie dzisiejszy Nowy Świat bardziej przypomina ulicę, którą znał młody Chopin, niż tę, którą znali jego prawnukowie.

    Spójrz na szyld cukierni A. Blikle. W 1869 roku Antoni Kazimierz Blikle przejął tu cukiernię i dał jej swoje nazwisko. Od tamtej pory firmę prowadziły kolejne pokolenia tej samej rodziny, także w czasach PRL, kiedy prywatny sklep w centrum stolicy był niemal ewenementem. Najsłynniejszy jest tutejszy pączek, z konfiturą różaną w środku. Krąży anegdota, że zakochał się w nim młody oficer Charles de Gaulle, który po pierwszej wojnie światowej służył w Polsce... traktuj to jak legendę, ale smaczną. Pewne jest za to coś innego: w tłusty czwartek kolejka do tych drzwi potrafi ciągnąć się daleko wzdłuż Nowego Światu.

    Chopin pączków od Bliklego nie jadł, bo zmarł dwadzieścia lat przed otwarciem cukierni. Ale cukiernie i kawiarnie były sercem jego Warszawy. Prowadzili je często przybysze ze Szwajcarii i z Włoch, a wnętrza pachniały czekoladą, migdałami i świeżymi gazetami. Młodzi ludzie spotykali się w nich przy kawie i czekoladzie, czytali gazety, kłócili się o operowe premiery i plotkowali o śpiewaczkach. Fryderyk był w tym towarzystwie mistrzem parodii: potrafił naśladować profesorów, kupców i znanych pianistów tak, że koledzy płakali ze śmiechu.

    Jest w tym coś wzruszającego. Ten sam chłopak, który pisał nokturny pełne smutku, w kawiarni był duszą towarzystwa i najlepszym aktorem w mieście. Idź teraz Nowym Światem na północ, w stronę pomnika Kopernika. Zatrzymaj się tuż przed nim, przy pałacu po lewej, gdzie pewien fortepian wyleciał przez okno.

  3. 3. Pałac Zamoyskich i fortepian Chopina

    ul. Nowy Świat 67/69, 00-046 Warszawa, Poland

    Przed tobą Kopernik w brązie, z cyrklem i sferą w dłoniach, za nim klasycystyczny Pałac Staszica, a po twojej lewej stronie Pałac Zamoyskich. Poszukaj na murze pamiątkowej tablicy. Opowiada historię, która zaczyna się od bomby, a kończy wierszem.

    Jest 19 września 1863 roku, trwa powstanie styczniowe. Ulicą przejeżdża powozem rosyjski namiestnik Fiodor Berg. Z okien Pałacu Zamoyskich spiskowcy rzucają bomby. Namiestnik wychodzi z zamachu cało, ale odwet przychodzi natychmiast. Żołnierze wdzierają się do pałacu, rabują mieszkania, a meble, obrazy i książki wyrzucają przez okna na bruk.

    W jednym z tych mieszkań żyła siostra Fryderyka, Izabela Barcińska. Według przekazu stał tam fortepian, na którym jako młody chłopak grał jej brat. Instrument poleciał z okna razem z resztą i został zniszczony na ulicy. Chopin nie żył już od czternastu lat, ale Warszawa odebrała to jak drugi pogrzeb.

    Wiadomość dotarła do Paryża, do Cypriana Kamila Norwida, który znał Chopina osobiście i odwiedzał go w ostatnich miesiącach życia. Norwid napisał wiersz Fortepian Szopena, jeden z najważniejszych w polskiej poezji. Wyrzucony instrument staje się w nim symbolem ideału rzuconego w błoto historii... i najsłynniejszy wers mówi właśnie o tym, że ideał sięgnął bruku. Chopin nigdy tu nie mieszkał, a jednak to jeden z jego najważniejszych warszawskich adresów.

    A Kopernik? Pomnik dłuta Bertela Thorvaldsena odsłonięto w maju 1830 roku, kiedy dwudziestoletni Chopin mieszkał kilkaset metrów dalej i szykował się do wyjazdu z kraju. W czasie okupacji Niemcy zasłonili polski napis tablicą po niemiecku, a w 1942 roku harcerz Alek Dawidowski z Szarych Szeregów po prostu ją zdjął. Pomnik to więc też lekcja upartego miasta. Pałac Staszica za plecami Kopernika zbudowano w latach 1820–1823 dla Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Pod koniec XIX wieku władze rosyjskie przerobiły go na gimnazjum w stylu rusko-bizantyjskim, z kopułą, a po odzyskaniu niepodległości przywrócono mu klasycystyczną fasadę. Dziś mieści się tu Polska Akademia Nauk. Teraz przejdź kilkadziesiąt kroków na północ, do barokowego kościoła ze schodami i figurą Chrystusa dźwigającego krzyż.

  4. 4. Kościół Świętego Krzyża i serce Chopina

    Krakowskie Przedmieście 3, 00-047 Warszawa, Poland

    Wejdź po schodach, minąwszy figurę Chrystusa niosącego krzyż, i stań w nawie głównej. Na lewym filarze zobaczysz epitafium z popiersiem i krótkim napisem z Ewangelii: Gdzie skarb twój, tam i serce twoje.

    Za tą płytą, w filarze, jest serce Fryderyka Chopina. Zmarł w Paryżu 17 października 1849 roku i tam go pochowano, na cmentarzu Père-Lachaise. Pogrzeb odbył się w kościele La Madeleine, przy dźwiękach Requiem Mozarta, zgodnie z jego życzeniem. Ale wcześniej poprosił też o coś jeszcze: bał się, że zostanie pochowany żywcem, i chciał, by po śmierci wyjęto mu serce, a ono samo wróciło do kraju. Siostra Ludwika przewiozła je do Warszawy w słoju z alkoholem, według rodzinnej tradycji z koniakiem. Opowiada się, że przemyciła naczynie przez granicę pod suknią, bo rosyjska kontrola nie byłaby łaskawa.

    Przez lata serce pozostawało w ukryciu, a w 1880 roku wmurowano je w filar, w którym jest dzisiaj. Potem przyszedł rok 1944. W czasie Powstania Warszawskiego Niemcy wynieśli urnę z płonącego kościoła i przekazali ją kościelnym władzom. Przechowywano ją w Milanówku pod Warszawą, a 17 października 1945 roku, w rocznicę śmierci kompozytora, serce wróciło na swoje miejsce. Fotografia przewróconej figury Chrystusa na schodach tego kościoła stała się zresztą jednym z symboli zburzonej Warszawy.

    W 2014 roku, w nocy i w wielkiej dyskrecji, naukowcy obejrzeli naczynie, nie otwierając go. Na podstawie wyglądu serca uznali, że Chopin najprawdopodobniej zmarł z powodu powikłań gruźlicy. A po drugiej stronie nawy, w filarze naprzeciwko, spoczywa serce innego wielkiego Polaka, noblisty Władysława Reymonta. Dwa serca, dwaj artyści, jedna nawa.

    Pomyśl, jak bardzo w polskiej historii liczy się ten gest. Ciało w Paryżu, serce w Warszawie. Co roku 17 października w tym kościele odbywa się koncert pamięci kompozytora, a w zwykłe dni ludzie przychodzą po prostu postać przy filarze. Wyjdź teraz na Krakowskie Przedmieście i spójrz po skosie w prawo, na pałac, w którym mieści się Akademia Sztuk Pięknych.

  5. 5. Pałac Czapskich i Salonik Chopinów

    Krakowskie Przedmieście 5, 00-068 Warszawa, Poland

    Przejdź przez bramę na dziedziniec pałacu, gdzie zwykle kręcą się studenci z teczkami i tubami na rysunki. To Pałac Czapskich, nazywany też Pałacem Krasińskich, dziś siedziba Akademii Sztuk Pięknych. W czasach Chopina należał do generała Wincentego Krasińskiego, a dorastał w nim jego syn Zygmunt, przyszły poeta, autor Nie-Boskiej komedii. Pod jednym adresem dwóch przyszłych romantyków. Spójrz na oficynę: to ostatni warszawski adres Fryderyka Chopina.

    Rodzina przeprowadziła się tu w 1827 roku, po śmierci najmłodszej siostry, czternastoletniej Emilii. Fryderyk miał tu własny pokój do pracy, a w salonie odbywały się muzyczne wieczory. Wnętrze, które dziś można zwiedzać jako Salonik Chopinów, odtworzono po wojnie na podstawie akwareli Antoniego Kolberga. Brat Antoniego, Oskar Kolberg, późniejszy wielki zbieracz polskich pieśni ludowych, też był bliskim przyjacielem tego domu.

    W tych pokojach powstały oba koncerty fortepianowe Chopina, f-moll i e-moll. I tutaj dziewiętnastoletni Fryderyk przeżywał pierwszą wielką miłość, do młodej śpiewaczki Konstancji Gładkowskiej. Nie śmiał się do niej odezwać, ale zwierzał się przyjacielowi Tytusowi, że to właśnie myśląc o niej, napisał wolną część nowego koncertu. Posłuchaj kiedyś tego larghetta, wiedząc, że to list miłosny bez adresata.

    Oba koncerty zabrzmiały po raz pierwszy w 1830 roku w Teatrze Narodowym. Drugi z nich, w październiku, był koncertem pożegnalnym. 2 listopada 1830 roku Fryderyk wyjechał z tego domu do Wiednia. Przyjaciele odprowadzili go za rogatki i zaśpiewali kantatę na pożegnanie. Kilka tygodni później wybuchło powstanie listopadowe, a po jego upadku powrót stał się dla niego niemożliwy. Nigdy więcej nie zobaczył Warszawy.

    Rodzice zostali w mieście i pisali do niego latami, a on odpisywał z Paryża, coraz bardziej tęskniąc. W jednym z listów prosił, żeby mu opisywać wszystko, każdą plotkę i każdą premierę, bo chciał choć w ten sposób chodzić po warszawskich ulicach. Kiedy więc słyszysz w mazurkach tę nutę żalu, pamiętaj, że jej źródło jest właśnie tutaj. Wróć teraz na Krakowskie Przedmieście, przejdź na drugą stronę ulicy i wejdź przez bramę Uniwersytetu Warszawskiego.

  6. 6. Pałac Kazimierzowski i dziecięce lata Fryderyka

    Krakowskie Przedmieście 26/28, 00-927 Warszawa, Poland

    Przejdź przez Bramę Uniwersytecką i idź prosto przez dziedziniec, między starymi gmachami, aż zobaczysz na końcu jasny, klasycystyczny pałac. To Pałac Kazimierzowski, dziś rektorat Uniwersytetu Warszawskiego, a za nim skarpa opada ku Wiśle.

    Ten budynek widział niejedno. Była tu królewska willa Wazów, od Jana Kazimierza wzięła się jego nazwa. Za Stanisława Augusta działała tu Szkoła Rycerska, w której uczył się młody Tadeusz Kościuszko. A w 1817 roku przeniesiono tu z Pałacu Saskiego Liceum Warszawskie, w którym ojciec Fryderyka, Mikołaj Chopin, uczył francuskiego.

    Razem z liceum przeprowadziła się rodzina Chopinów. Przez dziesięć lat, od 1817 do 1827 roku, mieszkali w jednej z oficyn tego pałacu. Mikołaj był Francuzem z Lotaryngii, który jako młody człowiek przyjechał do Polski, pokochał ją i walczył nawet w insurekcji kościuszkowskiej. Tutaj prowadził pensjonat dla synów ziemiańskich rodzin, więc w domu zawsze było pełno chłopaków, hałasu i muzyki. To tutaj siedmioletni Fryderyk skomponował poloneza g-moll, wydrukowanego w 1817 roku w pracowni księdza Cybulskiego. Warszawska prasa już wtedy pisała o małym geniuszu, a arystokratyczne salony zaczęły zapraszać cudowne dziecko na wieczory muzyczne. Chłopiec grał w pałacach, a wracał do zwykłego mieszkania nauczyciela, pełnego książek i uczniów. Latem wyjeżdżał na wieś, do Szafarni, i tam jako czternastolatek wydawał dla rodziny własną gazetkę, Kurier Szafarski, z zabawnymi doniesieniami o kurach, gościach i wiejskich muzykantach. Wiejskie melodie, które wtedy usłyszał, wrócą potem w jego mazurkach.

    Potem chłopak sam został uczniem liceum, a w 1826 roku zaczął studia w Szkole Głównej Muzyki u Józefa Elsnera. Na koniec studiów Elsner wpisał mu do raportu słynną ocenę: szczególna zdolność, geniusz muzyczny. Trudno o krótszą i trafniejszą recenzję w historii muzyki.

    Te lata nie były wyłącznie szczęśliwe. W 1827 roku na gruźlicę zmarła młodsza siostra, Emilia, i rodzina postanowiła opuścić mieszkanie pełne wspomnień. Ta sama choroba zabierze po latach samego Fryderyka. Wróć teraz przez dziedziniec na Krakowskie Przedmieście i skręć w prawo, do pobliskiego kościoła z wysoką, wytworną fasadą.

  7. 7. Kościół Wizytek i organy licealisty

    Krakowskie Przedmieście 34, 00-325 Warszawa, Poland

    Zatrzymaj się przed elegancką, dwukondygnacyjną fasadą z kolumnami i posągami świętych. Kościół Wizytek wygląda tak lekko, jakby był z kości słoniowej, a przy tym jest jednym z nielicznych w centrum Warszawy, które przetrwały drugą wojnę światową bez zniszczenia.

    Siostry wizytki sprowadziła do Warszawy z Francji w 1654 roku królowa Ludwika Maria Gonzaga. Kościół, który widzisz, budowano przez większą część XVIII wieku. Fasada to dzieło Efraima Szregera, a w środku czeka niespodzianka: ambona w kształcie łodzi, z masztem, żaglem i dziobem wysuniętym nad nawę.

    Ale my przyszliśmy tu dla organów. Przenieś się do roku 1825: po bruku turkoczą dorożki, wieczorem zapala się olejne latarnie, a ulicą maszeruje gromadka licealistów w mundurkach. W latach 1825 i 1826 uczniowie Liceum Warszawskiego chodzili tu na niedzielne msze, a przy organach siadał piętnastoletni Fryderyk Chopin. Był oficjalnym organistą szkolnym. Wyobraź sobie zaspanych licealistów w ławkach i chłopaka na chórze, który zamiast zwykłych przygrywek improwizuje tak, że nawet nauczyciele zapominają o modlitewnikach.

    Fryderyk był z tej funkcji bardzo dumny. W liście do szkolnego przyjaciela żartował, że jako organista licealny jest teraz osobą poważną i należy mu się podwójny szacunek. Pisał to chłopak, który w tym samym czasie układał już własne polonezy i mazurki. Tablica w kościele przypomina, że grał tu Chopin. Organy przebudowywano od tamtej pory nie raz, więc dzisiejszy instrument nie brzmi dokładnie tak jak wtedy, ale chór, z którego Fryderyk patrzył na nawę, jest wciąż ten sam.

    Pomyśl przez chwilę, ile tu ocalało. W 1944 roku płonęło całe Krakowskie Przedmieście, a w tym wnętrzu nadal stoją barokowe ołtarze, nadal wisi ambona-łódź, nadal jest to samo miejsce na chórze. Jeśli wejdziesz do środka, to naprawdę patrzysz na to samo, na co patrzył Fryderyk. Idź teraz dalej Krakowskim Przedmieściem na północ, do szerokiego pałacu z kamiennymi lwami przed bramą, za którym stoi słynny hotel.

  8. 8. Pałac Prezydencki i Hotel Bristol

    Krakowskie Przedmieście 48/50, 00-071 Warszawa, Poland

    Przed tobą szeroki, biały pałac z dziedzińcem, kamiennymi lwami i konnym posągiem księcia Józefa Poniatowskiego. To Pałac Prezydencki, a po prawej, tuż obok, stoi secesyjny gmach Hotelu Bristol. Dwa budynki, dwóch pianistów i niemal sto lat różnicy. Zanim do nich przejdziemy, rzuć okiem na księcia Józefa. Posąg dłuta Thorvaldsena po powstaniu listopadowym Rosjanie wywieźli do Homla, wrócił do Warszawy w 1922 roku, a w 1944 roku Niemcy go wysadzili. Ten, który widzisz, to kopia podarowana przez Danię i odsłonięta w 1965 roku.

    24 lutego 1818 roku pałac należał jeszcze do Radziwiłłów i odbywał się w nim koncert dobroczynny. Na estradę wyszedł chłopiec, który nie miał jeszcze ośmiu lat, i zagrał koncert fortepianowy Adalberta Gyrowetza. To był pierwszy publiczny występ Fryderyka Chopina. Według rodzinnej anegdoty, kiedy matka zapytała go potem, co się publiczności najbardziej podobało, odpowiedział z powagą: mój kołnierzyk.

    Ten pałac widział potem znacznie poważniejsze sceny. Jeszcze w 1818 roku stał się siedzibą namiestnika Królestwa Polskiego, stąd jego dawna nazwa, Pałac Namiestnikowski. W 1955 roku podpisano tu Układ Warszawski, a na początku 1989 roku przy słynnym Okrągłym Stole zasiedli przedstawiciele władzy i opozycji. Od lat 90. jest oficjalną siedzibą prezydenta.

    A teraz spójrz na Bristol. Hotel otwarto w 1901 roku, a jednym z jego współzałożycieli był Ignacy Jan Paderewski. Pianista, który grał Chopina na całym świecie, zarabiał na koncertach w Ameryce fortuny, a w 1919 roku został premierem odrodzonej Polski. Proszę bardzo: chłopiec w kołnierzyku po lewej, światowa gwiazda po prawej, a między nimi cała historia polskiej pianistyki.

    Bristol przetrwał wojnę mocno poraniony, ale nie zburzony, i po wielkim remoncie wrócił do dawnej świetności na początku lat 90. Kiedy więc zobaczysz przed nim eleganckie samochody, pomyśl o Paderewskim wysiadającym tu z dorożki. Teraz przejdź na drugą stronę Krakowskiego Przedmieścia i idź na zachód, aż otworzy się przed tobą ogromny plac z kolumnadą teatru.

  9. 9. Teatr Wielki i pomnik Moniuszki

    Plac Teatralny 1, 00-950 Warszawa, Poland

    Rozejrzyj się po Placu Teatralnym: przed tobą długa, klasycystyczna kolumnada, a przy niej zamyślony Stanisław Moniuszko z batutą. Gmach jest tak szeroki, że trudno go objąć jednym spojrzeniem, i o to właśnie chodziło jego architektowi.

    Teatr Wielki zaprojektował Antonio Corazzi, ten sam Włoch, który zbudował Pałac Staszica przy Koperniku. Budowa ruszyła w 1825 roku, gdy Chopin chodził jeszcze do liceum, a gmach otwarto w 1833 roku. Fryderyk był już wtedy w Paryżu i nigdy nie zobaczył go gotowego. Jego warszawskie koncerty odbywały się w starszym Teatrze Narodowym, przy dzisiejszym placu Krasińskich.

    Tutejszym bohaterem jest więc ktoś inny. Moniuszko, ojciec polskiej opery narodowej, przyjechał z Wilna z partyturą Halki. Warszawska premiera w 1858 roku była triumfem, a Moniuszko został dyrygentem opery w tym gmachu. Moniuszko pisał też pieśni do domowego muzykowania, całe tomy Śpiewników domowych, żeby w każdym polskim domu, gdzie stało pianino, było co grać i śpiewać. To była muzyka nie tylko dla salonów, ale dla zwykłych ludzi. Kilka lat później powstał Straszny dwór, a w nim aria o zegarze z kurantem, którą do dziś nuci pół Polski, czasem nie wiedząc, skąd ją zna.

    We wrześniu 1939 roku teatr spłonął od niemieckich bomb, a w 1944 roku zniszczenia dopełniono. Ocalała w dużej części fasada, za nią były ruiny. Odbudowa trwała długo i teatr otwarto ponownie w 1965 roku, z nowoczesnym wnętrzem i sceną, która należy do największych scen operowych w Europie. Pomnik Moniuszki stanął przed gmachem w tym samym roku. W gmachu działa też Muzeum Teatralne, a Halka i Straszny dwór wciąż wracają na tutejszą scenę, jak dwa filary polskiej opery.

    Jeśli więc kiedyś usłyszysz w tramwaju kogoś, kto nuci o zegarze z kurantem, wiesz już, komu za to dziękować. Przejdź teraz przez plac na południe, ulicą Wierzbową, a potem obok placu Piłsudskiego w stronę placu Małachowskiego, gdzie nad dachami wznosi się zielona kopuła okrągłego kościoła.

  10. 10. Kościół Świętej Trójcy na placu Małachowskiego

    pl. Małachowskiego 1, 00-063 Warszawa, Poland

    Spójrz na ten kościół: nie ma wieży, nie ma strzelistych okien, jest za to wielki walec przykryty kopułą, z kolumnowym portykiem jak w antycznej świątyni. To ewangelicko-augsburski kościół Świętej Trójcy, warszawski panteon luteranów.

    Zbudowano go w latach 1777–1781 według projektu Szymona Bogumiła Zuga, gdy za Stanisława Augusta warszawscy luteranie mogli wreszcie wznieść okazałą świątynię w samym mieście. Zug inspirował się rzymskim Panteonem, a kopuła przez dziesięciolecia była jednym z wyróżników panoramy Warszawy. Muzycy cenią wnętrze za wyjątkową akustykę, bo dźwięk krąży tu jak w ogromnej muszli. Zug był jednym z najciekawszych architektów epoki, autorem wielu warszawskich budowli i romantycznego ogrodu w Arkadii pod Łowiczem. Do tej parafii należało wiele warszawskich rodzin kupców, rzemieślników i przemysłowców, które przez pokolenia współtworzyły miasto.

    W 1825 roku przyjechał do Warszawy car Aleksander I, a jego uwagę przyciągnął dziwny nowy instrument, eolomelodikon. Coś pomiędzy fortepianem a organami, z miechami i klawiaturą. Kto mógł go najlepiej zaprezentować? Oczywiście piętnastoletni Fryderyk. Według przekazów zagrał przed carem właśnie tutaj, a w nagrodę dostał pierścień z brylantem. Wyobraź sobie piętnastolatka, który gra przed władcą ogromnego imperium, a potem wraca do szkolnej ławki. W tym samym roku ukazało się drukiem jego Rondo c-moll, oznaczone jako opus 1. Ten sam chłopak kilka lat później będzie pisał muzykę, którą Robert Schumann nazwie armatami ukrytymi w kwiatach.

    We wrześniu 1939 roku kopuła spłonęła podczas niemieckich nalotów, a kościół odbudowano po wojnie. Dziś znów odbywają się tu koncerty, także chopinowskie, i dźwięk fortepianu krąży pod kopułą tak, jak chciał Zug.

    Kilkaset metrów stąd, na zachodnim skraju placu Piłsudskiego, stał kiedyś Pałac Saski. To tam, w 1810 roku, przywieziono z Żelazowej Woli siedmiomiesięcznego Fryderyka, bo w pałacu mieściło się liceum, w którym uczył jego ojciec. Pałac wysadzili Niemcy pod koniec 1944 roku. Ruszaj teraz na południe, w stronę ulicy Jasnej, na ostatni przystanek, do sali, w której co pięć lat cały świat słucha Chopina.

  11. 11. Filharmonia Narodowa i Konkurs Chopinowski

    ul. Jasna 5, 00-950 Warszawa, Poland

    Stań naprzeciw wejścia do Filharmonii Narodowej. Szare, monumentalne mury, kolumny, surowa elegancja lat pięćdziesiątych. Jeśli trafisz tu w październiku roku konkursowego, zobaczysz kolejkę ludzi, którzy czekają godzinami na bilet na przesłuchania, i młodych pianistów z całego świata, bladych z nerwów.

    Filharmonię zainaugurowano w listopadzie 1901 roku, a solistą pierwszego koncertu był... Ignacy Jan Paderewski, ten sam od Hotelu Bristol. Pierwotny gmach był bogato zdobiony, wzorowany na paryskiej operze. Spłonął w 1939 roku, zniszczenia dopełnił rok 1944, a odbudowany w 1955 roku dostał zupełnie inną, socrealistyczną twarz.

    W 1927 roku pianista i pedagog Jerzy Żurawlew wymyślił konkurs, który miał przekonać młodych ludzi, że Chopin nie jest muzealnym eksponatem. Tak narodził się Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny imienia Fryderyka Chopina, dziś odbywający się co pięć lat. Pierwszy wygrał radziecki pianista Lew Oborin, potem byli wśród laureatów Maurizio Pollini, Martha Argerich, Krystian Zimerman i Rafał Blechacz. Krystian Zimerman wygrał w 1975 roku jako osiemnastolatek. Uczestnicy grają wyłącznie Chopina, a w finale jeden z dwóch koncertów fortepianowych, tych samych, które powstały w Pałacu Czapskich. Dla młodego pianisty to wciąż jedno z najważniejszych zwycięstw na świecie.

    I były tu skandale. W 1980 roku jury nie dopuściło do finału ekscentrycznego Ivo Pogorelicia, a Martha Argerich, sama dawna zwyciężczyni, w proteście opuściła jury, nazywając go geniuszem. Pogorelić nie wygrał, ale z dnia na dzień stał się gwiazdą. Warszawa kłóciła się o to tygodniami, jak kiedyś w kawiarniach Chopina.

    I tak domyka się nasz spacer. Chopin wyjechał z Warszawy jako dwudziestolatek i nigdy nie wrócił, a jednak co pięć lat cała muzyczna planeta przyjeżdża tu do niego. Jego serce jest kilkaset metrów stąd, w filarze kościoła na Krakowskim Przedmieściu, a jego muzyka co wieczór brzmi gdzieś w tym mieście. Jeśli masz jeszcze siłę, wróć na którąś z kamiennych ławek i naciśnij guzik... niech Warszawa zagra ci na pożegnanie.