Nowy Świat i cukiernia A. Blikle

Dlaczego to miejsce jest wyjątkowe?

Popatrz wzdłuż Nowego Światu: niskie, jasne kamienice, równe gzymsy, szerokie chodniki i ani jednego wieżowca w zasięgu wzroku. A teraz wyobraź sobie, że w 1939 roku ta ulica wyglądała zupełnie inaczej... była wyższa, bardziej ozdobna, pełna dobudowanych pięter i szyldów.

Kluczowe fakty

MiejsceNowy Świat i cukiernia A. Blikle
Adresul. Nowy Świat 35, 00-029 Warszawa, Poland
Współrzędne geograficzne52.23360, 21.01900
Część spaceruWarszawa Chopina: od Zamku Ostrogskich przez Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście
WygenerowanoGenerated

Open the walk

Popatrz wzdłuż Nowego Światu: niskie, jasne kamienice, równe gzymsy, szerokie chodniki i ani jednego wieżowca w zasięgu wzroku. A teraz wyobraź sobie, że w 1939 roku ta ulica wyglądała zupełnie inaczej... była wyższa, bardziej ozdobna, pełna dobudowanych pięter i szyldów.

Po wojnie, gdy z Nowego Światu zostały głównie wypalone mury, architekci podjęli zaskakującą decyzję. Nie odtwarzali ulicy z 1939 roku, tylko odbudowali ją w duchu początku XIX wieku, w spokojnym klasycyzmie. Dlatego paradoksalnie dzisiejszy Nowy Świat bardziej przypomina ulicę, którą znał młody Chopin, niż tę, którą znali jego prawnukowie.

Spójrz na szyld cukierni A. Blikle. W 1869 roku Antoni Kazimierz Blikle przejął tu cukiernię i dał jej swoje nazwisko. Od tamtej pory firmę prowadziły kolejne pokolenia tej samej rodziny, także w czasach PRL, kiedy prywatny sklep w centrum stolicy był niemal ewenementem. Najsłynniejszy jest tutejszy pączek, z konfiturą różaną w środku. Krąży anegdota, że zakochał się w nim młody oficer Charles de Gaulle, który po pierwszej wojnie światowej służył w Polsce... traktuj to jak legendę, ale smaczną. Pewne jest za to coś innego: w tłusty czwartek kolejka do tych drzwi potrafi ciągnąć się daleko wzdłuż Nowego Światu.

Chopin pączków od Bliklego nie jadł, bo zmarł dwadzieścia lat przed otwarciem cukierni. Ale cukiernie i kawiarnie były sercem jego Warszawy. Prowadzili je często przybysze ze Szwajcarii i z Włoch, a wnętrza pachniały czekoladą, migdałami i świeżymi gazetami. Młodzi ludzie spotykali się w nich przy kawie i czekoladzie, czytali gazety, kłócili się o operowe premiery i plotkowali o śpiewaczkach. Fryderyk był w tym towarzystwie mistrzem parodii: potrafił naśladować profesorów, kupców i znanych pianistów tak, że koledzy płakali ze śmiechu.

Jest w tym coś wzruszającego. Ten sam chłopak, który pisał nokturny pełne smutku, w kawiarni był duszą towarzystwa i najlepszym aktorem w mieście. Idź teraz Nowym Światem na północ, w stronę pomnika Kopernika. Zatrzymaj się tuż przed nim, przy pałacu po lewej, gdzie pewien fortepian wyleciał przez okno.

Nearby stories