Park Ujazdowski: staw, mostki i stara waga
Dlaczego to miejsce jest wyjątkowe?
Wejdź przez bramę i zwolnij krok. Alejki skręcają łagodnie, nad stawem pochylają się drzewa, po mostku przechodzą mamy z wózkami, a na ławkach starsi panowie rozkładają gazety, jakby czas zatrzymał się sto lat temu.
Kluczowe fakty
| Miejsce | Park Ujazdowski: staw, mostki i stara waga |
|---|---|
| Adres | Aleje Ujazdowskie, 00-478 Warszawa, Poland |
| Współrzędne geograficzne | 52.22200, 21.02580 |
| Część spaceru | Zielona Warszawa na południe: Aleje Ujazdowskie, Ogród Botaniczny i Łazienki Królewskie |
| Wygenerowano | Generated |
Wejdź przez bramę i zwolnij krok. Alejki skręcają łagodnie, nad stawem pochylają się drzewa, po mostku przechodzą mamy z wózkami, a na ławkach starsi panowie rozkładają gazety, jakby czas zatrzymał się sto lat temu. To Park Ujazdowski, otwarty w 1896 roku, jeden z tych zakątków, które warszawiacy mają tylko dla siebie, bo turyści pędzą od razu do Łazienek.
Zaprojektował go Franciszek Szanior, miejski ogrodnik, który zostawił Warszawie więcej zieleni niż niejeden prezydent miasta. To on później zaprojektował wielki Park Skaryszewski po drugiej stronie Wisły. Szanior kochał styl angielski: żadnych prostych linii, staw o nieregularnym brzegu, pagórki i kępy drzew ustawione tak, żeby za każdym zakrętem otwierał się nowy widok. Spróbuj to sprawdzić. Obejdź staw dookoła i licz, ile razy park cię zaskoczy.
Rozejrzyj się też za starą wagą osobową przy wejściu. Ten relikt pochodzi z czasów, gdy zważenie się na spacerze było atrakcją, mniej więcej tak jak dziś zdjęcie z telefonu. A tuż obok, przy dzisiejszej ulicy Chopina, działała w XIX wieku Dolina Szwajcarska, ogród rozrywki, gdzie grały orkiestry, odbywały się koncerty, a zimą jeżdżono na łyżwach. Ta droga na południe zawsze była dla warszawiaków drogą na spacer i na zabawę.
W czasie okupacji park leżał w środku niemieckiej dzielnicy i nie był miejscem dla Polaków. Dopiero po wojnie wrócili tu z dziećmi, kocami i chlebem dla kaczek, a układ parku, staw i kręte alejki w dużej mierze przetrwały. Może dlatego starsi warszawiacy mówią o tym parku z taką czułością, jakby odzyskali kawałek własnego podwórka.
Najpiękniej jest tu wcześnie rano, kiedy nad wodą wisi jeszcze mgiełka, a kaczki mają park na wyłączność. Zimą, gdy staw zamarza, park robi się czarno-biały jak stara fotografia, a wiosną, zanim drzewa wypuszczą liście, trawniki zakwitają krokusami. Wyjdź teraz południową bramą, w stronę Placu na Rozdrożu, i skręć na wschód, ku krawędzi skarpy. Czeka tam zamek, który kilka razy znikał z mapy i za każdym razem wracał.