Pałac na Wyspie
Dlaczego to miejsce jest wyjątkowe?
Popatrz na jasny pałac, który stoi na wodzie, jakby ktoś postawił go na lustrze. Fasada odbija się w stawie, na balustradzie stoją posągi, a po obu stronach przerzucono kolumnowe mosty. To Pałac na Wyspie, serce Łazienek, i najlepiej oglądać go właśnie stąd, z brzegu, kiedy woda jest spokojna.
Kluczowe fakty
| Miejsce | Pałac na Wyspie |
|---|---|
| Adres | Łazienki Królewskie, ul. Agrykola 1, 00-460 Warszawa, Poland |
| Współrzędne geograficzne | 52.21510, 21.03580 |
| Część spaceru | Zielona Warszawa na południe: Aleje Ujazdowskie, Ogród Botaniczny i Łazienki Królewskie |
| Wygenerowano | Generated |
Popatrz na jasny pałac, który stoi na wodzie, jakby ktoś postawił go na lustrze. Fasada odbija się w stawie, na balustradzie stoją posągi, a po obu stronach przerzucono kolumnowe mosty. To Pałac na Wyspie, serce Łazienek, i najlepiej oglądać go właśnie stąd, z brzegu, kiedy woda jest spokojna.
Nazwa Łazienki to nie przypadek. Pod koniec XVII wieku marszałek Stanisław Herakliusz Lubomirski zbudował tu pawilon kąpielowy, łaźnię, według projektu Tylmana z Gameren. Prawie sto lat później Stanisław August kupił te tereny i zaczął przebudowę, która z łaźni zrobiła letnią rezydencję. Pracowali przy niej Dominik Merlini i Jan Chrystian Kamsetzer, a król pilnował każdego detalu. Przebudowa ciągnęła się z przerwami przez ponad dwadzieścia lat, bo król ciągle coś zmieniał i dokładał, a ślady dawnej łaźni wtopiły się w królewskie wnętrza.
Tu Stanisław August odpoczywał od polityki, otaczał się obrazami, rzeźbami i ludźmi, z którymi lubił rozmawiać. Był zapalonym kolekcjonerem obrazów i część jego zbiorów znów wisi w tych salach. Słynne obiady czwartkowe, na które zapraszał poetów, uczonych i artystów, odbywały się na Zamku, ale ducha tamtych spotkań czuć właśnie tutaj. W 1795 roku, po trzecim rozbiorze, król abdykował i wyjechał. Do swoich Łazienek już nie wrócił.
W grudniu 1944 roku, po upadku Powstania Warszawskiego, Niemcy podpalili pałac, a w jego murach wywiercili otwory na ładunki wybuchowe. Zamierzali go wysadzić, tak jak wysadzali całe miasto. Nie zdążyli. Wnętrza spłonęły, ale mury ocalały, i po wojnie pałac odbudowano, a wiele dzieł sztuki, wywiezionych i ukrytych, wróciło na miejsce.
Kiedy będziesz przechodzić przez most, spójrz w wodę. Pływają tu karpie, ogromne i leniwe, które pamiętają chyba więcej wycieczek niż niejeden przewodnik. Teraz przejdź na wschodnią stronę stawu. Kilka kroków dalej stoi niewielki pałacyk w kształcie podkowy, który w XX wieku stał się sceną wielkiej polityki.