Amfiteatr: Teatr na Wyspie

Dlaczego to miejsce jest wyjątkowe?

Usiądź na kamiennej ławce widowni i popatrz przed siebie. Między tobą a sceną płynie woda, wąski kanał, a sama scena stoi na wyspie, z kolumnami i dekoracją udającą antyczne ruiny. Widzowie po jednej stronie, aktorzy po drugiej, a pośrodku łabędzie, które czasem wchodzą w kadr bez biletu.

Kluczowe fakty

MiejsceAmfiteatr: Teatr na Wyspie
AdresŁazienki Królewskie, ul. Agrykola 1, 00-460 Warszawa, Poland
Współrzędne geograficzne52.21380, 21.03580
Część spaceruZielona Warszawa na południe: Aleje Ujazdowskie, Ogród Botaniczny i Łazienki Królewskie
WygenerowanoGenerated

Open the walk

Usiądź na kamiennej ławce widowni i popatrz przed siebie. Między tobą a sceną płynie woda, wąski kanał, a sama scena stoi na wyspie, z kolumnami i dekoracją udającą antyczne ruiny. Widzowie po jednej stronie, aktorzy po drugiej, a pośrodku łabędzie, które czasem wchodzą w kadr bez biletu. Widownia ma kształt półkola, jak w antycznym teatrze, i z każdego miejsca widać zarówno scenę, jak i wodę.

To Amfiteatr, nazywany też Teatrem na Wyspie, zbudowany w latach 1790–1793 według projektu Jana Chrystiana Kamsetzera. Stanisław August zachwycał się świeżo odkopanym Herkulanum i chciał mieć u siebie teatr w duchu antyku. Dekoracja sceny naśladuje ruiny starożytnej świątyni, a na szczycie widowni stoją posągi sławnych dramatopisarzy, jakby sami autorzy przyszli sprawdzić, jak gra się ich sztuki.

Woda między sceną a publicznością nie była tylko ozdobą. Podczas przedstawień kanałem mogły przepływać łodzie, a scenę można było zmieniać na oczach widzów, z udziałem nieba, drzew i zachodzącego słońca. Żadna maszyneria teatralna nie dorównała nigdy temu, co dawała tu przyroda. Dla dworu był to wieczór na wodzie, przy pochodniach, kiedy granica między sceną a życiem się zacierała, a widzowie sami czuli się trochę jak aktorzy.

Zauważ datę. Budowa trwała akurat w czasach Sejmu Czteroletniego i Konstytucji 3 maja, w ostatnich latach niepodległej Rzeczypospolitej. Król, który za kilka lat miał abdykować, budował teatr pod gołym niebem. Ten sam król wspierał narodziny Teatru Narodowego w 1765 roku, więc wiedział, że scena potrafi wychowywać lepiej niż niejedna ustawa. Można to nazwać ucieczką od polityki, a można wiarą, że kultura przetrwa, nawet jeśli państwo zniknie. I przetrwała.

Latem ten teatr wciąż żyje. Gra się tu przedstawienia, koncerty, opery, a o zmierzchu, kiedy zapalają się światła nad wodą, trudno uwierzyć, że jesteś w środku dużego miasta. Teraz idź brzegiem stawu na północ. Kilka minut i zobaczysz pałac, który wygląda, jakby wyrastał prosto z wody.

Nearby stories