Polski Londyn: Smaki, Zakupy i Historia

Śladami polskiej emigracji – od Soho po Hammersmith

London · 13 stops · 16.7 km · ~4.5 h · Generated

  1. 1. Poland Street – Ulica z Polskim Imieniem

    Poland Street, Soho, London W1F

    Stoimy na Poland Street... jednej z niewielu ulic na świecie, która zawdzięcza swoją nazwę polskiemu bohaterstwu. Ale historia jest bardziej zaskakująca, niż mogłoby się wydawać.

    Wszystko zaczęło się od karczmy. W latach siedemdziesiątych siedemnastego wieku, tuż na rogu z Oxford Street... stała gospoda. Kiedy w tysiąc sześćset osiemdziesiątym trzecim roku król Jan Trzeci Sobieski na czele koalicji chrześcijańskich armii rozbił wojska osmańskie pod Wiedniem... Londyn oszalał z radości. Europa świętowała, a właściciel tej skromnej karczmy przemianował ją na King of Poland. Rok później, w tysiąc sześćset osiemdziesiątym czwartym, nowa nazwa przylgnęła do gospody, a wkrótce potem... do całej ulicy. W księgach podatkowych nazwa Poland Street pojawia się po raz pierwszy w tysiąc sześćset osiemdziesiątym dziewiątym roku i obejmowała zaledwie sześć domów po obu stronach karczmy.

    A co stało się z tą legendarną gospodą? Zmieniała nazwy kilkakrotnie... Około tysiąc siedemset czterdziestego dziewiątego roku nazywała się już Wheatsheaf, potem Dickens Wine House, aż w tysiąc dziewięćset czterdziestym roku bomba niemiecka zmiotła ją z powierzchni ziemi.

    Ale Poland Street kryje jeszcze jedną tajemnicę. Pod numerem dwadzieścia trzy znajdował się pub King's Arms, a w nim... dwudziestego ósmego listopada tysiąc siedemset osiemdziesiątego pierwszego roku grupa dżentelmenów pod przewodnictwem Henry'ego Hurle'a, cieśli i geodety, założyła Starożytny Zakon Druidów... Najstarszy neodruicki zakon na świecie! Do dziś na ścianie tego pubu wisi pamiątkowa tablica upamiętniająca to wydarzenie.

    A wiecie, co jest w tym wszystkim najbardziej niezwykłe? Ten sam dwudziesty ósmy listopada to urodziny William'a Blake'a, wizjonera i poety, który mieszkał pod numerem dwadzieścia osiem tej właśnie ulicy od tysiąc siedemset osiemdziesiątego piątego do tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego pierwszego roku. To właśnie tutaj wynalazł swoją rewolucyjną technikę drukarską, łączącą tekst z obrazem, i stworzył dzieła, które na zawsze zdefiniowały jego geniusz... w tym słynne Pieśni Niewinności.

    Jedna ulica w Soho, a w niej... polski król, tajemni druidzi i wizjoner malujący anioły! Poland Street to dowód na to, że historia potrafi splątać najdziwniejsze wątki w jednym miejscu.

  2. 2. The King's Arms – Pub z Historią od 1706 roku

    23 Poland Street, London W1F 8QJ

    Stajecie teraz przed jednym z najstarszych pubów w całym Soho... The King's Arms, numer dwadzieścia trzy, Poland Street. Licencja na sprzedaż alkoholu w tym miejscu sięga roku tysiąc siedemset sześć. Ponad trzysta lat nieprzerwanej historii... zamkniętej w czterech ścianach jednego lokalu.

    Ale zanim wejdziemy do środka, spójrzcie na nazwę ulicy. Poland Street. Dlaczego w samym sercu Londynu ulica nosi nazwę Polski? Odpowiedź jest zaskakująca... bo to nie Polacy dali jej to imię. W tysiąc sześćset osiemdziesiątym trzecim roku król Jan Trzeci Sobieski poprowadził koalicję europejskich armii do zwycięstwa nad Turkami pod Wiedniem. Europa świętowała, a właściciel tawerny stojącej na rogu tej ulicy i Oxford Street zmienił nazwę swojego lokalu na King of Poland... Król Polski! I ulica po prostu przejęła tę nazwę.

    A teraz... najważniejsza historia tego pubu. Dwudziestego ósmego listopada tysiąc siedemset osiemdziesiątego pierwszego roku, tutaj, w The King's Arms, grupa kupców i rzemieślników postanowiła założyć tajemne bractwo. Ich przywódca, niejaki Henry Hurle, bogaty cieśla i geodeta z Londynu, zaproponował, by przyjęli nazwę starożytnych druidów. Tak narodził się Ancient Order of Druids... najstarszy Neodruidyczny zakon na świecie! Loża numer jeden miała swoją siedzibę właśnie Tutaj. Dwa lata później powstała loża numer dwa, a potem trzecia w Westminsterze. Krąży nawet legenda, że sam polityk Charles James Fox został wtajemniczony w tym zakonie przez samego Hurle'a! W tysiąc dziewięćset ósmym roku młody Winston Churchill pozował do zdjęcia w szatach druidów... organizacja działała już wtedy na skalę światową.

    A kilka kroków stąd, pod numerem dwadzieścia osiem Poland Street, mieszkał William Blake... poeta, malarz i wizjoner, który właśnie tutaj, w latach tysiąc siedemset osiemdziesiąt pięć do tysiąc siedemset dziewięćdziesiąt jeden, wynalazł swoją rewolucyjną technikę drukarską! Wyobraźcie sobie... Blake tworzył swoje wizjonerskie dzieła dosłownie po sąsiedzku z tym pubem, w którym druidzi odprawiali swoje rytuały.

    Dziś The King's Arms pisze kolejny rozdział swojej historii. Od lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku znany jako lokal dla dżentelmenów, a od tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego pierwszego roku oficjalnie najstarszy gay bar w Soho... miejsce inkluzji i wspólnoty. Ponad trzysta lat... od licencji alkoholowej, przez druidów, po tęczową flagę. Te ściany widziały Wszystko.

  3. 3. Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego

    20 Princes Gate, London SW7 1PT

    Stoimy teraz pod adresem dwadzieścia Princes Gate, w samym sercu londyńskiego Kensington. Za tymi drzwiami kryje się miejsce, o którym większość turystów nie ma pojęcia... a które przechowuje jedne z najcenniejszych polskich skarbów na świecie.

    To jest Instytut Polski i Muzeum imienia generała Sikorskiego. Największa placówka archiwalna i muzealna poświęcona polskiej historii w całej Europie Zachodniej.

    Jak to się zaczęło? Drugi maja tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku. Wojna w Europie dobiega końca, a Helena Sikorska, wdowa po generale Władysławie Sikorskim, przekazuje dwunastu członkom Komitetu Organizacyjnego pamiątki po mężu... trzysta sześćdziesiąt pięć eksponatów, dwadzieścia skrzyń dokumentów i czterdzieści siedem teczek jego dziennika jako Naczelnego Wodza. To był zaczątek kolekcji.

    Ale uwaga... Instytut celowo Nie został powiązany z polskim rządem na uchodźstwie. Dlaczego? Bo obawiano się, że komunistyczna Warszawa zażąda wydania zbiorów. Utworzono go jako niezależną fundację według prawa brytyjskiego, żeby nikt nie mógł po nie sięgnąć.

    W lipcu tysiąc dziewięćset czterdziestego szóstego roku, dzięki składkom oficerów i żołnierzy Pierwszego i Drugiego Korpusu, zakupiono ten okazały wiktoriański budynek... za zaledwie trzynaście tysięcy funtów! Kryzys na rynku nieruchomości po wojnie pozwolił na tę niesamowitą okazję.

    A co jest w środku? Dwa kilometry akt archiwalnych na półkach! Mundur generała Sikorskiego wyłowiony z morza po katastrofie pod Gibraltarem. Polska flaga, którą zawieszono na ruinach klasztoru na Monte Cassino. Dziewięćdziesiąt oryginalnych sztandarów Wojska Polskiego.

    Ale jest tu jeden eksponat, który łapie mnie za serce najbardziej. Odręczna mapa Morza Bałtyckiego narysowana z pamięci przez podporucznika Mariana Mokrskiego. Kiedy we wrześniu trzydziestego dziewiątego roku okręt podwodny O-R-P Orzeł uciekał z internowania w Tallinie, Estończycy zabrali wszystkie mapy nawigacyjne. Młody nawigator, na podstawie znalezionego spisu latarń morskich i własnej Fenomenalnej pamięci, wyrysował prowizoryczną mapę w odwzorowaniu Merkatora... i dzięki niej okręt przedarł się przez cały Bałtyk do Wielkiej Brytanii.

    A wiecie, co jeszcze kryje biblioteka tego Instytutu? Pierwsze wydanie dzieła „De Revolutionibus" Mikołaja Kopernika z tysiąc pięćset czterdziestego trzeciego roku. Książka, która zmieniła obraz wszechświata... tu, na Polskiej wyspie w centrum Londynu.

  4. 4. Ognisko Polskie – Polski Kominek

    55 Princes Gate, Exhibition Road, London SW7 2PN

    Ognisko Polskie – Polski Kominek

    Stoimy przed numerem pięćdziesiąt pięć Принсес Гейт... Przepraszam. Stoimy przed numerem pięćdziesiąt pięć Princes Gate, na rogu Ekshibiszn Road. Ten elegancki, stiukowy budynek o czterech piętrach, z kolumnadowym wejściem... to nie jest zwykła wiktoriańska kamienica. To jest Ognisko Polskie, czyli Polish Hearth Club. Ostatni ocalały polski klub z czasów drugiej wojny światowej w zachodnim Londynie.

    Sam budynek powstał w latach sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku, wzniesiony przez sir Charlesa Jamesa Freake'a, syna zwykłego karczmarza, który zaczynał jako cieśla, a stał się jednym z najbardziej wpływowych deweloperów wiktoriańskiego Londynu. To on, jak pisano w nekrologach, „podniósł South Kensington z zaniedbanego przedmieścia do rangi drugiej Belgravii".

    Ale historia, która nas tu najbardziej interesuje, zaczyna się dwunastego grudnia tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Tego dnia, na spotkaniu z lordem Lloydem, prezesem British Council, i polskim ambasadorem Edwardem RaczyŃskim, zapadła decyzja o utworzeniu polskiego ośrodka kulturalnego w Londynie. Polska właśnie przestała istnieć na mapie... rozebrana między nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki.

    Oficjalne otwarcie nastąpiło szesnastego lipca tysiąc dziewięćset czterdziestego roku. Klub otworzył książę Dżordż, książę Kentu, w obecności prezydenta Władysława Raczkiewicza i generała Władysława Sikorskiego. A wiecie, kto został pierwszym przewodniczącym tego Polskiego klubu? Brytyjczyk! Frank Savery, konsul generalny przy ambasadzie brytyjskiej w Warszawie od tysiąc dziewięćset dziewiętnastego roku aż do wybuchu wojny. Człowiek, który przez dwadzieścia lat żył Polską i kochał ją jak własną ojczyznę.

    W czasie wojny Ognisko tętniło życiem. Stało się legendarnym klubem wojennego Londynu, miejscem o niezwykłej energii. Gwiazdy polskiego kabaretu z okresu międzywojennego... Marian Hemar, Feliks Konarski, Renata Bogdańska... ożywiały tu swoje przedstawienia na scenie klubowej. W restauracji generał Władysław Anders miał swój Własny, zarezerwowany stolik, przy którym zasiadali też inni legendarni generałowie.

    Ale spójrzcie na fasadę! Widzicie tę brązową tablicę? Nie dotyczy ona Polski. To hołd złożony bohaterom węgierskiej rewolucji tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego roku! Płaskorzeźba autorstwa węgierskiego artysty Ferenca Kovacsa przedstawia Węgrów maszerujących ku sowieckim czołgom. Węgierscy uchodźcy poprosili właśnie Polską emigrację o miejsce na swojej ścianie. Bo kto lepiej rozumiał walkę o wolność?

    Wokół Ogniska istniał kiedyś cały archipelag polskich klubów. Orzeł Biały w Knightsbridge, Klub Lotników Polskich, Klub Marynarki Wojennej... Wszystkie zniknęły. Tylko Ognisko przetrwało. Jedyny ocalały fragment tamtego świata. I do dziś, w piwnicy, gdzie w latach sześćdziesiątych działał młodzieżowy klub o nazwie „Pomidor"... i w sali balowej z oknami wychodzącymi na ogrody... ten dom wciąż podtrzymuje płomień.

  5. 5. Daquise – Najstarsza Polska Restauracja w Londynie

    20 Thurloe Street, London SW7 2LT

    Stoimy przed numerem dwadzieścia przy Thurlow Street... i właśnie patrzymy na najstarszą polską restaurację w Londynie. Dakiz. Ta nazwa brzmi tajemniczo... i nie bez powodu. Jest to zbitka dwóch imion... pana Dakowskiego i jego francuskiej żony Luiz. Historia miłosna wpisana w sam szyld.

    Restauracja otworzyła się w tysiąc dziewięćset czterdziestym siódmym roku, tuż po wojnie, kiedy cała okolica South Kensington tętniła polskim życiem. Okolice od South Ken po Earl's Court nazywano wtedy Polskim Korytarzem, bo tysiące polskich żołnierzy i ich rodzin osiedliło się właśnie tutaj. Dakiz pełnił rolę nieoficjalnej stołówki dla polskiego klubu Ognisko, który mieścił się tuż za rogiem.

    Ale to dopiero początek historii. W tych ścianach snuł swoje plany Jeden z najważniejszych polityków polskiej emigracji. Według dziennika Independent, restauracja była nieoficjalną kwaterą główną Edwarda Raczyńskiego... prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie w latach tysiąc dziewięćset siedemdziesiąt dziewięć do tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt sześć. To właśnie stąd, od tych stolików, planował kampanie mające obalić reżim komunistyczny w Polsce. Hrabia Raczyński żył sto jeden lat, co czyni go najdłużej żyjącym i najstarszym urzędującym prezydentem w historii Polski... objął urząd w wieku osiemdziesięciu ośmiu lat!

    A teraz szpiegowska nuta! Jak pisał Oliver Thirring w dzienniku Guardian, Dakiz był ulubionym miejscem szpiegów zimnej wojny. W latach sześćdziesiątych, w szczytowym momencie afery Profumo, gościła tu Christine Keeler i Jewgienij Iwanow... attaché morski ambasady sowieckiej i agent Kgb. Wyobraźcie sobie... polska restauracja w sercu Londynu, gdzie przy sąsiednich stolikach siedzieli polski prezydent na uchodźstwie i sowiecki szpieg. Kto wie, czy ich spojrzenia się nie krzyżowały?

    Kiedy Roman Polański, którego ojciec był Polakiem, kręcił w Londynie film Odraza w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym czwartym roku... jadł tu lunch prawie codziennie. Pierogi i gulasz... między ujęciami horroru psychologicznego z Catherine Deneuve.

    Restauracja przetrwała dwa pożary... w dwa tysiące piątym i dwa tysiące jedenastym roku, ale za każdym razem wracała do życia. Czy przetrwa kolejne wyzwanie? W dwa tysiące dwudziestym czwartym roku pojawiły się doniesienia, że restauracja może zostać zamknięta, ponieważ Transport for London planuje rozbudowę stacji South Kensington. Ale Dakiz trwa... jak trwał polski rząd na emigracji... uparcie, wbrew okolicznościom.

  6. 6. Earl's Court Road – Dawny 'Polski Korytarz'

    Earl's Court Road, London SW5

    Rozejrzyjcie się wokół siebie. Earl'S Court Road... Dziś to typowa londyńska ulica z kawiarniami i sklepami spożywczymi. Ale w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku... stalibyście tu w samym sercu miejsca, które Anglicy nazywali "Polish Corridor"... Polski Korytarz.

    Dlaczego akurat tu? Jak to się stało, że ta dzielnica zachodniego Londynu stała się małą Polską?

    Wszystko zaczęło się od tragedii. We wrześniu tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku Niemcy i Związek Radziecki napadły na Polskę. Polski rząd uciekł najpierw do Francji, a potem do Wielkiej Brytanii. Pod dowództwem generała Sikorskiego powstał rząd emigracyjny w Londynie, a oficerski klub Ognisko Polskie na Prince'S Gate służył jako ich miejsce spotkań.

    Ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy polskich żołnierzy walczyło u boku aliantów... łamali kody Enigmy, walczyli pod Monte Cassino, bronili nieba Anglii jako piloci Rafu w Bitwie o Wielką Brytanię. A potem nadszedł koniec wojny... i zdrada. Na konferencji w Jałcie Churchill zgodził się oddać wschodnią Polskę Stalinowi. Ci żołnierze nie mogli wrócić do domu. Wielu z nich czekały represje, a nawet śmierć.

    Trzydziestu oficerów z Drugiego Korpusu popełniło samobójstwo, gdy usłyszało o decyzjach jałtańskich.

    W tysiąc dziewięćset czterdziestym szóstym roku Brytyjczycy utworzyli Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia, a rok później uchwalili Polish Resettlement Act... Pierwszą w historii Wielkiej Brytanii ustawę o masowej imigracji. Około stu pięćdziesięciu tysięcy Polaków ze swoimi rodzinami osiadło na Wyspach.

    Wielu z nich trafiło właśnie tutaj, na Earl'S Court. Otwierali sklepy, delikatesy, gabinety lekarskie i dentystyczne. Na Kenway Road przez ponad trzydzieści lat działała polska księgarnia Orbis Books, prowadzona przez wydawcę Jerzego Kulczyckiego z żoną Aleksandrą. Swoją siedzibę miały tu Samopomoc Marynarki Wojennej oraz Klub Lotników.

    A nazwa "Polski Korytarz" to nie przypadek! To było celowe nawiązanie do "Korytarza gdańskiego", tego paska polskiego terytorium oddzielającego Prusy Wschodnie od reszty Niemiec, który był jedną z przyczyn wybuchu wojny. Czarny humor emigrantów, którzy stracili ojczyznę.

    Gdy ceny mieszkań rosły, Polacy przenosili się dalej, do Hammersmith, potem do Ealing. Ale ślady zostały. Kilka przecznic stąd, przy Thurloe Street, do dziś działa Dakiz... najstarsza polska restauracja w Londynie, otwarta w tysiąc dziewięćset czterdziestym siódmym roku. Według legendy, jej bywalcem był sam Roman Polański, który jadał tu codziennie pierogi, kręcąc swój film Repulsion.

  7. 7. Polish Specialities – Delikatesy przy King Street

    226-228 King Street, Hammersmith, London W6 0SP

    Stoisz teraz na King Street w Hammersmith... i zaraz powiem ci coś, co może cię zaskoczyć. Ta ulica Nie jest nazwana od żadnego króla! Jej nazwa pochodzi od Johna Kinga, biskupa Londynu, który w tysiąc sześćset dwudziestym roku przekazał dwadzieścia funtów na rzecz biednych mieszkańców Fulham. Wtedy to była ogromna suma... i ta hojność upamiętniła go na stulecia w nazwie głównej ulicy handlowej Hammersmith.

    Ale to nie biskup jest powodem, dla którego tu stoimy. Spójrz na witrynę tego sklepu... Polish Specialities, pod numerem dwieście dwadzieścia sześć. Kiełbasa, ogórki kiszone, ptasie mleczko, żubrówka. Dlaczego akurat tutaj, w zachodnim Londynie, powstała mała Polska?

    Historia zaczyna się dramatycznie. Po drugiej wojnie światowej prawie ćwierć miliona polskich żołnierzy, którzy walczyli pod brytyjskim dowództwem... nie mogło wrócić do domu. Polska znalazła się pod kontrolą sowiecką. Wielu bało się represji. W tysiąc dziewięćset czterdziestym siódmym roku brytyjski parlament uchwalił Polish Resettlement Act... Pierwsze w historii Wielkiej Brytanii masowe prawo imigracyjne. Oferowało obywatelstwo ponad dwustu pięćdziesięciu tysiącom polskich żołnierzy.

    I wielu z nich osiedliło się właśnie tutaj. Najpierw w Earl's Court, które w latach pięćdziesiątych nazywano żartobliwie „Polskim Korytarzem"... nawiązując do słynnego Korytarza Pomorskiego z okresu międzywojennego. Gdy ceny mieszkań rosły, Polacy przenosili się na zachód... do Hammersmith, potem do Ealing.

    W tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym czwartym roku polska społeczność zdecydowała się stworzyć... „Polskę poza Polską". Zaledwie kilka kroków stąd, pod numerem dwieście trzydzieści osiem, powstał Posk... Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny, Największe polskie centrum kulturalne w całej Europie Zachodniej! Zbudowane w stylu brutalistycznym, sfinansowane ze składek zwykłych Polaków, z inicjatywy inżyniera Romana Wajdy. Mieści w sobie teatr, bibliotekę z jedną z największych kolekcji polskich książek poza granicami kraju... a nawet egzemplarz polskiej Konstytucji trzeciego maja z tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego pierwszego roku... w angielskim tłumaczeniu!

    A ten sklep, przed którym stoisz? Pojawił się na fali wielkiej migracji po dwa tysiące czwartym roku, kiedy Polska dołączyła do Unii Europejskiej. Nagle sieć Polish Specialities zaczęła wyrastać jak grzyby po deszczu... w Streatham, Stockwell, i oczywiście tutaj, w samym sercu polskiego Londynu. Bo dla wielu Polaków wizyta w tej okolicy miała konkretny cel... makowiec na święta, barszcz na Wigilię, albo po prostu smak, którego żaden brytyjski supermarket nie jest w stanie odtworzyć.

  8. 8. POSK – Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny

    238-246 King Street, Hammersmith, London W6 0RF

    Stoisz teraz przed betonową bryłą, która wygląda jak odlana z jednego bloku surowego betonu. To jest Posk... Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny. Największe polskie centrum kulturalne w Europie Zachodniej. I jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na mapie Londynu.

    Ta historia zaczyna się od jednego człowieka. Profesor Roman Ludwik Wajda, inżynier dróg i mostów, podpułkownik saperów Wojska Polskiego, urodzony w tysiąc dziewięćset pierwszym roku w Zasławiu. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, ukończył Politechnikę Lwowską... a po drugiej wojnie światowej znalazł się na emigracji w Londynie. I tam, w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym czwartym roku, postanowił zrobić coś Szalonego. Zaczął zbierać pieniądze na budowę polskiego domu kultury... od emigrantów, którzy sami ledwo wiązali koniec z końcem.

    I wiecie co? Udało się! Budowę sfinansowano Wyłącznie z datków polskiej społeczności. Żadnych rządowych dotacji. Weterani wojenni, ich rodziny, polskie organizacje... składali się funt po funcie. W tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym drugim roku kupiono budynki przy King Street, w tym nieużywany kościół baptystów. Zburzono wszystko i zaczęto budowę od zera.

    Główny gmach ukończono w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym czwartym, dwudziestego dziewiątego grudnia. Ale profesor Wajda tego nie doczekał... Zmarł ósmego grudnia, zaledwie trzy tygodnie przed otwarciem. Jego marzenie się spełniło, ale on sam nie przekroczył progu swojego dzieła.

    W środku kryje się prawdziwy skarb. Biblioteka Polska, założona jeszcze w tysiąc dziewięćset czterdziestym drugim roku przez polski rząd na uchodźstwie. Przechowuje między innymi angielskie wydanie polskiej Konstytucji Trzeciego Maja z tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego pierwszego roku, Drugiej konstytucji na świecie, po amerykańskiej! Jest tu też stała kolekcja Josepha Conrada... a raczej Józefa Korzeniowskiego, bo ten wielki pisarz angielski był przecież Polakiem.

    A w lutym dwa tysiące dwudziestego piątego roku te brutalistyczne mury odwiedził sam król Charles trzeci, oddając hołd polskiej społeczności i jej wkładowi w brytyjską kulturę. Teatr na trzysta miejsc, Jazz Café, restauracja Łowiczanka... Ten betonowy kolos żyje pełnią życia. Dowód, że emigranci potrafią zbudować pałac kultury gołymi rękami i czystym uporem.

  9. 9. Polanka – Polski Sklep przy King Street

    258 King Street, Hammersmith, London W6 0SP

    Stoimy teraz przed Polanką... małym, rodzinnym sklepem z polską żywnością pod numerem dwieście pięćdziesiąt osiem King Street. Ale ta witryna pełna wędlin, przetworów i ciast to coś znacznie więcej niż zwykły sklep spożywczy. To żywy pomnik historii, która zaczęła się od tragedii... i od uporu ludzi, którzy odmówili zapomnienia, kim są.

    Żeby zrozumieć, dlaczego akurat Tutaj, na King Street, bije polskie serce Londynu, musimy cofnąć się do tysiąc dziewięćset czterdziestego siódmego roku. Wtedy brytyjski parlament uchwalił tak zwany Polish Resettlement Act... Pierwszą w historii Wielkiej Brytanii ustawę o masowej imigracji. Dawała ona prawo pobytu ponad dwustu pięćdziesięciu tysiącom polskich żołnierzy, którzy walczyli u boku aliantów, ale nie mogli wrócić do ojczyzny zajętej przez Sowietów.

    Wielu z nich przybyło do Londynu dosłownie z niczym... tylko w mundurach, w których walczyli.

    Najpierw osiedlali się wokół Earl's Court w Kensington... Anglicy szybko ochrzcili tę okolicę mianem Polish Corridor, nawiązując do międzywojennego korytarza gdańskiego. Ale czynsze rosły, i Polacy zaczęli przenosić się na zachód... do Hammersmith. W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym czwartym profesor Roman Wajda zainicjował budowę Posk-u, Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego... zaledwie kilka kroków stąd, pod numerami dwieście trzydzieści osiem do dwieście czterdzieści sześć! Pieniądze zebrano w całości ze składek polskiej emigracji. Budynek stanął w stylu brutalistycznym, a w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym drugim otwarto w nim teatr na trzysta osób.

    I teraz posłuchajcie... w bibliotece Posk-u, największej polskiej bibliotece poza Polską, znajduje się anglojęzyczne wydanie polskiej Konstytucji Trzeciego Maja z tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego pierwszego roku! Drugiej takiej konstytucji na świecie, zaraz po amerykańskiej!

    Wokół Posk-u jak grzyby po deszczu wyrosły polskie sklepy, restauracje i usługi. W dwa tysiące czwartym roku, gdy Polska dołączyła do Unii Europejskiej, w całym Londynie było może dwadzieścia pięć polskich sklepów. Dekadę później... od czterystu pięćdziesięciu do pięciuset w całym kraju! Polanka to jedno z tych miejsc, które przetrwały wszystkie fale... i kryzysy. Każdy słoik buraczków, każdy pierścień kiełbasy na tej ladzie niesie w sobie echo tamtej powojennej tęsknoty za smakiem domu... którego nie można było odwiedzić.

    Zastanówcie się... co to znaczy, gdy sklep spożywczy staje się bastionem tożsamości narodowej? Gdy makowiec na Wigilię kupiony przy King Street waży więcej niż jakakolwiek flaga?

  10. 10. Kościół św. Andrzeja Boboli – Garnizonowa Świątynia Emigracji

    1 Leysfield Road, London W12 9JF

    Stoisz przed neogotyckim budynkiem z ciemnego kamienia, który wygląda jak typowy wiktoriański kościół angielski. I w pewnym sensie nim jest. Zaprojektował go architekt Edmund Woodthorpe w osiemset sześćdziesiątym dziewiątym roku... dla szkockiej wspólnoty prezbiteriańskiej, pod wezwaniem świętego Andrzeja Apostoła, patrona Szkocji. Poświęcono go w osiemset siedemdziesiątym.

    Ale historia tego miejsca ma Dwie twarze. Bo za tymi samymi murami kryje się coś, czego żaden przewodnik po Londynie ci nie powie.

    Kiedy pod koniec lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku kongregacja prezbiteriańska skurczyła się, zdecydowano o połączeniu jej z inną parafią, a budynek wystawiono na sprzedaż. Polska społeczność katolicka zakupiła go za dziesięć tysięcy funtów, odremontowała i otworzyła na nowo ósmego grudnia tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego pierwszego roku. Na inauguracyjną mszę przyszło ponad tysiąc wiernych... do kościoła, który mieścił najwyżej siedmiuset.

    Kim byli ci ludzie? To byli głównie Sybiracy, ocaleni z łagrów, oraz tysiące polskich weteranów, którzy walczyli u boku aliantów, ale nie mogli wrócić do ojczyzny oddanej Sowietom na mocy układu jałtańskiego. Dlatego ten kościół zyskał nieformalne miano... kościoła Garnizonowego emigracji.

    A teraz najważniejsze. Podejdź bliżej ścian. Ponieważ władze komunistycznej Polski zabraniały wszelkiego upamiętniania polskiej walki z Sowietami, jedynym miejscem, gdzie można było czcić poległych, był wolny świat. Stąd w tym kościele znajduje się ponad osiemdziesiąt tablic pamiątkowych. Pierwszą z nich, ku czci Orląt Lwowskich, odsłonięto dwudziestego czwartego listopada tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego trzeciego roku, a zaprojektował ją Stefan Jan Baran.

    Ale jest tu coś, czego nie widać gołym okiem. Dwudziestego trzeciego kwietnia tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego ósmego roku, do ścian tego kościoła wmurowano ziemię przywiezioną z miejsca zbrodni katyńskiej... na pamiątkę dwudziestu ośmiu tysięcy polskich oficerów rezerwy zamordowanych w tysiąc dziewięćset czterdziestym roku na rozkaz Stalina. Ziemię tę przemycił rotmistrz Zygmunt Godyń. W czasach, gdy samo słowo Katyń było zakazane w Polsce... ten kościół w Londynie przechowywał dowód zbrodni w swoich murach.

    A historia zatoczyła tragiczne koło. Czwarty proboszcz tej parafii, prałat Bronisław Gostomski, zginął dziesiątego kwietnia dwa tysiące dziesiątego roku, gdy samolot prezydencki rozbił się pod Smoleńskiem, wioząc polską delegację na obchody siedemdziesiątej rocznicy zbrodni katyńskiej. Proboszcz kościoła, w którego ścianach spoczywa ziemia katyńska... zginął lecąc do Katynia.

    Wewnątrz znajdziesz również niezwykłą płaskorzeźbę Matki Boskiej Kozielskiej. Odkrył ją kapitan Walerian Charkiewicz jako fresk w prawosławnej cerkwi w obozie jenieckim w Kozielsku, z którego polskich oficerów wywożono na stracenie do lasu katyńskiego. Płaskorzeźbę przemycono w podwójnym dnie walizki pułkownika Kosiby, a dziś jest ona otoczona kultem... i wotami wdzięcznych wiernych.

    Ten kościół to nie świątynia. To Archiwum polskiej pamięci, ukryte na zwykłej londyńskiej ulicy.

  11. 11. Sami Swoi – Polski Sklep w Acton

    256 High Street, Acton, London W3 9BH

    Stoisz teraz przy Sami Swoi, polskim sklepie na dwieście pięćdziesiąt sześć High Street w Acton. Ale ta historia zaczyna się znacznie dalej... i znacznie wcześniej niż myślisz.

    Żeby zrozumieć, dlaczego właśnie Tutaj, na zachodzie Londynu, pachnie schabowym i makowcem, trzeba cofnąć się do tysiąc dziewięćset czterdziestego roku. Lato. Bitwa o Anglię. W powietrzu nad tym miastem polscy piloci Dywizjonu trzysta trzy, stacjonujący na pobliskim lotnisku Raf Northolt... zestrzeliwują sto dwadzieścia sześć niemieckich samolotów w zaledwie czterdzieści dwa dni. To Najlepszy wynik ze wszystkich dywizjonów Bitwy o Anglię! A polscy lotnicy dołączyli do walki dopiero w połowie bitwy. Sto czterdzieści sześć polskich pilotów walczyło w szeregach Raf, tworząc Największy zagraniczny kontyngent w tej bitwie.

    Po wojnie... ci bohaterowie nie mogli wrócić do ojczyzny pod sowiecką kontrolą. W tysiąc dziewięćset czterdziestym siódmym roku Brytania uchwaliła Polish Resettlement Act... pierwszą w historii tego kraju ustawę o masowej imigracji. Polscy żołnierze osiedlali się najpierw w Earl's Court, które w latach pięćdziesiątych nazywano... „polskim korytarzem". A potem, gdy ceny rosły, przenosili się na zachód. Do Hammersmith. Do Ealing. I tutaj... do Acton.

    Acton od średniowiecza było przystankiem na drodze z Londynu do Oksfordu. Jego nazwa pochodzi ze staroangielskiego i oznacza „farmę wśród dębów". Pod koniec dziewiętnastego wieku okrzyknięto je „Wyspą Mydlin"... bo działało tu aż sto siedemdziesiąt pralni obsługujących bogatych z West Endu! A po tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku przybyli tu imigranci z Irlandii, KaRaibów i Polski. I Polacy zostali tu na stałe.

    Dlaczego akurat sklepy spożywcze stały się sercem polskiej diaspory? Bo polscy imigranci osiedlali się blisko polskich kościołów i... polskich sklepów z jedzeniem. To był ich sposób na budowanie Polski Poza Polską. Makowiec na Wielkanoc, pierogi na niedzielę, Wedel na co dzień. Druga wielka fala przybyła po dwa tysiące czwartym roku, gdy Polska weszła do Unii Europejskiej. Dziś ponad sto pięćdziesiąt tysięcy Polaków mieszka w Londynie, a Acton, Ealing i Hammersmith to ich nieformalna stolica.

    Sami Swoi to coś więcej niż sklep. To kawałek ojczyzny na obczyźnie. Nazwa mówi wszystko... sami swoi.

  12. 12. Polski Sklep Smaczek – Ealing High Street

    35 High Street, Ealing, London W5 5DB

    Stoisz na Ealing High Street, w samym sercu dzielnicy, którą od dekad Londyńczycy nazywają... Małą Polską. I ten sklep, Smaczek, to nie jest zwykły punkt handlowy. To jest fragment polskiej tożsamości przeniesiony ponad tysiąc kilometrów od domu.

    Żeby zrozumieć, dlaczego akurat tu, w Ealing, powstała największa polska enklawa w Londynie... trzeba cofnąć się do tysiąc dziewięćset czterdziestego roku. Kiedy Nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki zajęły Polskę, polski rząd na emigracji przeniósł się do Londynu. Wraz z nim przybyły tysiące polskich żołnierzy i lotników. A wśród nich... legendarni piloci dywizjonu trzysta trzy.

    To było jedno z najskuteczniejszych skrzydeł myśliwskich Królewskich Sił Powietrznych! Sto czterdzieści pięciu polskich pilotów walczyło w Bitwie o Anglię... stanowiąc niecałe pięć procent wszystkich pilotów, ale zestrzelając Dwanaście procent wrogich maszyn. Sam marszałek lotnictwa Dowding powiedział, że bez polskich dywizjonów wynik Bitwy o Anglię mógłby być zupełnie inny. A słynny dywizjon trzysta trzy stacjonował na lotnisku Northolt... zaledwie kilka kilometrów stąd!

    Po wojnie większość polskich weteranów nie mogła wrócić do Polski zajętej przez Sowietów. W tysiąc dziewięćset czterdziestym siódmym roku brytyjski parlament uchwalił Ustawę o Przesiedleniu Polaków... Pierwsze w historii Brytanii prawo dotyczące masowej imigracji. Ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy Polaków otrzymało prawo do pozostania.

    I gdzie się osiedlili? Najpierw w Earl's Court, gdzie ulice nazywano Polskim Korytarzem... nawiązując do przedwojennego korytarza gdańskiego. Potem, gdy ceny rosły, przenosili się do Hammersmith, a stamtąd właśnie tu, do Ealing. Budowali kościoły, szkoły sobotnie, kluby kombatanckie.

    A dziś? W Ealing mieszka ponad dwadzieścia jeden tysięcy Polaków... ponad sześć procent wszystkich mieszkańców! To największe skupisko Polaków w całym Londynie. Sklepy jak Smaczek to żywe muzea polskiej kultury kulinarnej... pierogi, pączki, żurek, kabanosy. Każdy produkt na półce to mała historia tęsknoty za domem i uporu, by nie zapomnieć skąd się pochodzi.

  13. 13. Kościół NMP Matki Kościoła – Serce Polskiego Ealingu

    2 Windsor Road, Ealing, London W5 5PD

    Stoisz teraz na Windsor Road, w samym sercu dzielnicy Ealing... miejsca, które londyńczycy od dekad nazywają "Małą Polską". A przed tobą wznosi się smukła, gotycka iglica kościoła Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła... jednej z najbardziej niezwykłych świątyń w całym Londynie.

    Bo ten budynek ma Podwójną tożsamość. Zaprojektował go w tysiąc osiemset sześćdziesiątym ósmym roku architekt John Tarring... człowiek zwany "Gilbert Scottem Dysydentów". Był Pierwszym architektem, który odważył się zaprojektować iglicę dla kościoła nieanglikańskiego w Londynie! Postawił ją tutaj dla metodystów z Ealing Broadway, z surowego kamienia z Kent, w stylu neogotyku. Przez ponad sto lat rozbrzmiewały tu angielskie hymny protestanckie.

    A potem... historia się odwróciła. W tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym szóstym roku budynek przejęła polska wspólnota katolicka. Ale ich droga zaczęła się Dużo wcześniej. Dwudziestego pierwszego maja tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego roku odprawiono pierwszą polską mszę w opactwie Świętego Benedykta tutaj w Ealing... dla żołnierzy i uchodźców, którzy po drugiej wojnie światowej nie mogli wrócić do komunistycznej Polski. Do końca tysiąc dziewięćset czterdziestego dziewiątego roku w Wielkiej Brytanii osiedliło się około sto pięćdziesiąt tysięcy Polaków, głównie byłych żołnierzy pod dowództwem brytyjskim.

    A oto niezwykły fakt! W tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym szóstym roku ta parafia otrzymała wezwanie Matki Kościoła... jako Pierwsza na świecie, zaledwie dwa lata po tym, jak papież Paweł Szósty ogłosił ten tytuł maryjny! Opiekę nad parafią objęli ojcowie marianie.

    Dziś ta wspólnota to Największa polska parafia katolicka w całej Wielkiej Brytanii. W niedzielne msze gromadzi ponad cztery tysiące wiernych! Dawny metodystyczny kościół z tysiąc osiemset sześćdziesiątego ósmego roku... stał się bijącym sercem polskiej emigracji. Wystarczy wejść do środka i spojrzeć w górę, na ten imponujący, drewniany dach z łukami... a potem dostrzec maryjną ikonografię, której z pewnością nie planował architekt Tarring.

    Ile kościołów na świecie może powiedzieć, że zaczynało jako angielska kaplica metodystów... a skończyło jako duchowy dom dla tysięcy Polaków, trzy tysiące mil od Ojczyzny?