Bazar Różyckiego: pyzy w słoikach i praski handel

Dlaczego to miejsce jest wyjątkowe?

Przejdź przez kutą żelazną bramę na płytę Bazaru Różyckiego, legendarnego serca praskiej przedsiębiorczości i folkloru. Bazar założył w 1901 roku Julian Różycki, warszawski farmaceuta i filantrop, który wykupił tutejsze parcele i uporządkował chaotyczny handel uliczny.

Kluczowe fakty

MiejsceBazar Różyckiego: pyzy w słoikach i praski handel
Adresul. Targowa 54, 03-733 Warszawa, Poland
Współrzędne geograficzne52.25220, 21.04020
Część spaceruPraskie klimaty: Ząbkowska, Koneser, pyzy z Różyca i podwórzowe kapliczki
WygenerowanoGenerated

Open the walk

Przejdź przez kutą żelazną bramę na płytę Bazaru Różyckiego, legendarnego serca praskiej przedsiębiorczości i folkloru. Bazar założył w 1901 roku Julian Różycki, warszawski farmaceuta i filantrop, który wykupił tutejsze parcele i uporządkował chaotyczny handel uliczny. Przez ponad sto lat to miejsce tętniło niepowtarzalnym życiem: drewniane budki, metalowe stragany, pokrzykiwania handlarzy, zapach świeżych warzyw i aromat gotowanego mięsa tworzyły atmosferę, jakiej nie było nigdzie indziej w Europie. To tutaj bije niepokorne, przedsiębiorcze serce prawobrzeżnej Warszawy.

W czasie okupacji niemieckiej Bazar Różyckiego był czymś znacznie więcej niż targowiskiem: to tutaj biło serce nielegalnego handlu i podziemnej konspiracji. Można tu było kupić fałszywą kenkartę z niemiecką pieczątką, zrzuconą przez brytyjskie samoloty broń, lekarstwa wykradzione z wojskowych magazynów czy zakazaną polską prasę podziemną. Gdy Niemcy robili łapankę, handlarki w ułamku sekundy chowały trefny towar pod szerokie spódnice, a młodzi chłopcy z Pragi mylili żandarmów w plątaninie ciasnych alejek.

Po wojnie, w szarych czasach PRL-u, Różyc był oazą wolnego rynku i rewii mody: to stąd pochodziły pierwsze w Warszawie dżinsy z paczek z Ameryki, francuskie perfumy, płyty z zachodnim rock and rollem i suknie ślubne. A kulinarnym symbolem bazaru stały się legendarne praskie pyzy i flaki: kobiety zwane przekupkami nosiły je w wielkich wiklinowych koszach opatulonych pierzynami i podawały wprost z gorących słoików owiniętych gazetą ze skwarkami.

O tutejszym klimacie pisał i śpiewał Stanisław Grzesiuk, bard Warszawy i autor słynnych wspomnień Boso, ale w ostrogach, który dorastał w tych praskich zaułkach. Choć bazar przeszedł niedawno modernizację, tradycja jedzenia pyz z Różyca wciąż jest żywa. Handel na Różycu miał swoje niepisane prawa i gwarę, w której każde słowo miało podwójne znaczenie, zrozumiałe tylko dla wtajemniczonych prażan. Bazar był także sceną dla ulicznych kapel podwórkowych, które przygrywały na skrzypcach i akordeonach za drobne monety wrzucane do czapek.

Wyjdź tylną furtką bazaru wprost na brukowaną ulicę Brzeską, pełną starych kamienic i ukrytych kapliczek.

Nearby stories